Niepokojąca treść 12-latki rozpoczęła dyskusję, która zakończy się w sądzie. Grupa 5 tys. rodziców zdecydowała się na zbiorowy pozew przeciwko popularnej aplikacji.
Ta historia rozpoczęła się od Brittany Edwards, która odkryła niepokojący post na koncie TikTok swojej 12-letniej córki. Post dziewczynki wyrażał myśli o samookaleczeniu i zaniepokoił inną mamę, która wysłała jego treść pytając o stan dziecka.
Samotnie wychowująca trójkę dzieci pielęgniarka z Hartford jest obecnie jedną z 5000 rodziców, którzy pozwali TikTok o brak należytej uważności w publikowaniu treści przez nieletnich.

fot. screenshot TikTok
W tle tej sprawy leżą dramatyczne przypadki, w tym samobójstwa dzieci, które miały ulec niepokojącym „trendom” internetowym. Firma reprezentująca rodziców, ClaimsHero, twierdzi, że TikTok, poprzez dostarczanie treści pełnych przemocy, seksu i zachowań związanych z samobójstwami, działa jak narkotyk, szczególnie na bardzo młodych użytkowników.
Właściciele aplikacji – chińska firma internetowa ByteDance Ltd – wprowadzili do umowy również klauzulę, która pozbawia użytkowników i ich bliskich możliwości pozwu zbiorowego, zmuszając rodziny do indywidualnego rozwiązywania problemu.
Po pierwsze bezpieczeństwo
Choć aplikacja posiada limit wiekowy 13 lat, wiele dzieci omija tę barierę, co ponawia pytanie o odpowiedzialność platformy. Sprawa rodzi też szerszą dyskusję o odpowiedzialność. Czy winę za negatywny wpływ TikToka na młodzież ponosi wyłącznie aplikacja?
Zakończenie tej sprawy będzie miało wpływ na całą przestrzeń internetową – jeżeli sąd orzecze na korzyść rodziców, społecznościówki będą musiały zrewidować swoje regulaminy i, być może, staną się miejscem znacznie bezpieczniejszym dla najmłodszych użytkowników.


