5 gwiazdek: znany z „Płynących wieżowców” Mateusz Banasiuk poleca swoje ulubione filmy i seriale

Autor: KB
26-06-20201 min czytania
5 gwiazdek: znany z „Płynących wieżowców” Mateusz Banasiuk poleca swoje ulubione filmy i seriale
Kolejnym gościem naszego cyklu na Instagramie zatytułowanego „5 gwiazdek” jest Mateusz Banasiuk. Aktor, który zaskarbił sobie uwielbienie pasjonatów kina przede wszystkim rolą w „Płynących wieżowcach” Tomka Wasilewskiego. Od tamtej pory jego kariera wciąż się rozwija, a Mateusz niczym kameleon zmienia się wraz z każdym kolejnym filmowym wyzwaniem, grając u takich reżyserów jak Władysław Pasikowski, Marek Koterski czy Jacek Borcuch. Zapytaliśmy Mateusza, jakie filmy i seriale poleca obejrzeć. Sprawdźcie.
1/5
1. Euforia, reż. Sam Levinson
– Zacznę od serialu. Serialu, który łyknąłem naraz. Serialu, z którym spędziłem całą noc. Mimo że następnego dnia byłem wykończony, a miałem kupę roboty. Nie mogłem tego serialu wyrzucić z głowy przez kilka dni. Mowa o „Euforii”. Włączyłem telewizor, leci coś fajnego, kolorowego, jakieś ciekawe postacie. Myślałem, że pooglądam przez godzinkę i pójdę spać, ale kolejne odcinki powodowały, że nie mogłem się oderwać. To jest tak wkręcająca historia! Czekam na kolejny sezon, który już za chwilę, bo jest w trakcie produkcji.
2. „Kieł”, reż. Yorgos Lanthimos
– Kolejna gwiazdka leci do reżysera Yorgosa Lanthimosa. Tak, wiem, dziwnie się nazywa . Pewnie nie zapamiętalibyście jego nazwiska, gdyby nie fakt, że słyszeliście o nim [śmiech]. A jeśli nie słyszeliście, to może zapamiętacie tytuł, o którym chcę opowiedzieć, mianowicie „Kieł”. To pierwszy film tego reżysera, który zobaczyłem. Każdy kolejny zachwycił mnie tak samo, ale „Kieł” najbardziej zapadł mi w pamięć, bo jest naprawdę nieźle pokręcony. W każdym razie po obejrzeniu go na pewno sięgnięcie po więcej filmów Lanthimosa.
3. „Fight Club”, reż. David Fincher
– Następna gwiazdka trafia do filmu „Fight Club”, który się nie starzeje. Przekonałem się o tym niedawno, gdy wróciłem do niego, przygotowując się do roli w filmie „Furioza”. To naprawdę fajne, mocne, męskie kino. No i ten koniec. Zaskakujący koniec, jak okazuje się, że tych dwóch kolesi… No i właśnie tego wam nie powiem. Jeżeli nie widzieliście, koniecznie zobaczcie „Fight Club”.
4. „Dzień świra”, reż. Marek Koterski
– Dwie następne gwiazdki powędrują do naszego rodzimego kina. Mamy naprawdę świetne filmy i fantastycznych reżyserów, docenianych na całym świecie. Żałuję, że są to tylko dwie gwiazdki, bo o polskich filmach mógłbym mówić cały dzień. Ale skoro mam tylko dwie, to pierwsza wędruje do Marka Koterskiego. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji, chciałbym was zachęcić do obejrzenia „Dnia świra”. Filmu, który obejrzałem chyba najwięcej razy spośród wszystkich, jakie widziałem. Niektóre teksty znam na pamięć. Bardzo lubię język, jakim posługują się postacie w filmach Koterskiego – zwłaszcza Adaś Miauczyński, którego lubię, któremu współczuję i z którym się utożsamiam. Słyszałem, że Marek Koterski czasem pisze trzynastozgłoskowcem… Niezwykły umysł i konstruktor opowieści. Wspaniała osobowość, którą miałem okazję poznać i pojawić się na planie jego „7 uczuć” – w niewielkiej roli, ale to ogromna przyjemność spotkać się z takim twórcą. Polecam zarówno „Dzień świra, jak i wszystkie inne jego filmy.
5. „Ostatnia rodzina”, reż. Jan P. Matuszyński
– Ostatnia prosta, ostatnia gwiazdka i „Ostatnia rodzina”. Fantastyczny film z wybitnymi kreacjami – zwłaszcza Andrzeja Seweryna. Koniecznie obejrzyjcie go także dla muzyki. No i żeby zobaczyć trójkę naprawdę genialnych wariatów. Piękne, wzruszające kino i fajna opowieść.
FacebookInstagramTikTokX