5 gwiazdek: raper Vienio poleca swoje ulubione filmy i seriale

Autor: KB
22-05-20201 min czytania
5 gwiazdek: raper Vienio poleca swoje ulubione filmy i seriale
fot. Arek Stan
Kolejnym gościem naszego cyklu 5 gwiazdek jest raper Vienio, współtwórca legendarnej grupy Molesta. Wczoraj mogliście zobaczyć na naszym Instagramie, jakie filmy i seriale zrobiły na nim wrażenie i zostały w głowie na długo, ale jeśli to przegapiliście, to sprawdźcie poniżej.
1/5
1. „Dekalog”, reż. Krzysztof Kieślowski
– „Dekalog” Kieślowskiego uważam za absolutny klasyk. Krzysztof Kieślowski stworzył nurt moralnego niepokoju i właśnie taki niepokój poczułem, oglądając te wszystkie odcinki. Pamiętam, że gdy byłem mały, mama kazała mi oglądać te filmy, żeby poczuć głębokość różnych ludzkich spraw. Każdy z tych filmów jest arcydziełem i wywołuje niesamowite uczucie. Minimalizm w połączeniu z intelektualną treścią dają zaskakujący efekt.
2. „Gorzkie gody”, reż. Roman Polański
– To wspaniały film o stosunkach damsko-męskich. O konsekwencjach różnych czynów – godnych i niegodnych. Warto się zastanowić, czy w związku być uczciwym i godnym zaufania, czy skurwysynem. To pytanie, na które wszyscy musimy sobie odpowiedzieć.
3. „Pi”, reż. Darren Aronofsky
– Aronofsky jest jednym z moich ulubionych reżyserów. Porusza tematy ezoteryczne, mistyczne, transcendentne, o poszukiwaniu absolutu. I właśnie wokół nich oscyluje „Pi”, jego debiutancki film, opowiadający o liczbie pi, która niejako ma wyrażać Boga. Ten obraz idealnie ukazuje fascynację człowieka, jego chęć i potrzebę zrozumienia świata, tego, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Gdzie jest Bóg? Kim jest Bóg? Kto wymyślił Boga? Czy to Bóg wymyślił nas? Te pytania Darren Aronofsky zadaje w „Pi”.
4. „Twin Peaks”, reż. David Lynch
– Oglądałem ten serial z wypiekami na twarzy jako mały chłopak. Znajdziemy w nim symbolikę, surrealne środki filmowego wyrazu, dziwne dźwięki. A to wszystko zamknięte w rewelacyjnej konstrukcji, w której każdy jest bohaterem. To prawdziwa opera filmowa. Nie wspominając o pytaniach, które Lynch pozostawia bez odpowiedzi, wskazuje, że nic nie jest tym, czym się wydaje.
5. „Antychryst”, reż. Lars Von Trier
– Lars Von Trier zawsze zaskakiwał, zaskakuje i będzie zaskakiwał. W „Antychryście” pojawia się mnóstwo nowatorskich patentów, mamy do czynienia z dziwną i mroczną sytuacją. W dodatku duet Charlotte Gainsbourg i Willem Dafoe emanuje niesamowitą energią na ekranie. Wiem, że ludzie wychodzili z kin, kiedy pojawiały się mocne sceny erotyczne, ale dla mnie zdecydowanie ciekawsze były nawiązania do natury, dzikości. Na przykład to, że boimy się lasu, gdy jest owładnięty mrokiem, ale już za dnia lubimy w nim spacerować. W filmie pada nawet takie stwierdzenie, że natura jest ołtarzem Szatana. Długo się nad tym zastanawiałem, sam mam różne straszne doświadczenia z naturą, ale jednocześnie nie potrafię jej nie kochać. Z jednej strony napawa mnie podziwem, z drugiej przeraża. Polecam przebrnięcie przez „Antychrysta”,. Nie jest to łatwy film, ale można dzięki niemu przeżyć swoiste katharsis i dojść do ciekawych refleksji.
FacebookInstagramTikTokX