Zeszły rok był wyjątkowo trudny dla branży filmowej. Większość premier filmowych została przesunięta na bliżej nieokreśloną przyszłość, a związane z pandemią obostrzenia spowodowały opóźnienia na planach filmowych. Jakby tego było mało, ostatni lockdown rozpoczął się w listopadzie i potrwał niemal trzy miesiące. Czy w tym roku będzie lepiej? Wszystko wskazuje na to, że tak. Podczas ostatniej konferencji prasowej premier Morawiecki zapowiedział nie tylko luzowanie obostrzeń, ale także warunkowe otwarcie kin.
Piątek 12 lutego był długo wyczekiwanym dniem przez kinomanów w całej Polsce. Choć multipleksy zapowiedziały, że czekają na dalsze decyzje rządu, otworzyła się większość kin studyjnych i trzeba przyznać, że repertuar jest naprawdę imponujący. Właśnie dlatego przygotowaliśmy zestawienie pięciu filmów, na które warto wybrać się w najbliższych dniach.
Komedia „Palm Springs" zadebiutowała podczas zeszłorocznego festiwalu Sundace. Hulu zapłaciło za nią rekordową sumę ponad 17 milionów dolarów, co jest najwyższą kwotą w historii festiwalu. W rolach głównych występują Andy Samberg („Brooklyn 9-9") oraz Christin Miloti („Fargo", „Jak poznałem waszą matkę"), a oprócz nich na ekranie zobaczymy również J.K. Simmonsa („Whiplash"), Camilę Mendes („Riverdale") i Petera Gallaghera („American Beauty"). Fabuła przedstawia się następująco. Dwoje nieznajomych – chłopak jednej z druhen oraz siostra panny młodej – spotyka się podczas ślubu w Palm Springs. I tak naprawdę to wszystko, co należy wiedzieć na temat tego filmu, ponieważ tak jak w przypadku „Parasite", zdradzenie czegokolwiek więcej, wpłynie na jego odbiór. To zwariowana historia o czasie, miłości i radzeniu sobie w niespodziewanych okolicznościach. Chociaż świat wymyka im się z rąk, bohaterowie "Palm Springs" przynajmniej mają siebie nawzajem. Nawet gdy czas jest przeciwko nim. Dosłownie.


