Choć mogłoby się wydawać, że najgorętsze premiery filmowe już za nami, nic bardziej mylnego. Obecny rok jest bardzo łaskawy dla miłośników kina. W ostatnich miesiącach mogliśmy oglądać w kinach m.in. "Pewnego razu... w Hollywood" Tarantino z Di Caprio, Robbie i Pittem, "Ból i blask" Almodovara, "Deszczowy dzień w Nowym Jorku" Allena, znakomity "Parasite" (Złota Palma w Cannes) Bonga, innowacyjny "Midsommar" Astera czy kontrowersyjnego "Jokera" Phillipsa. Przed nami jednak nadal cały szereg interesujących nowości, na które zdecydowanie warto się wybrać.
Świetne wrażenie robią francuski kandydat do Oscara "Portret kobiety w ogniu" czy psychodeliczny thriller z Nicolasem Cagem "Mandy". Nieco lżejszą propozycją jest druga część kultowego "Zombieland", który powraca na ekrany po 10 latach z tą samą obsadą (Woody Harrelson, Emma Stone, Jesse Eisenberg) lub świąteczna komedia z Emilią Clarke ("Gra o tron) w roli pechowego elfa.
Nie wolno zapomnieć również o rodzimych produkcjach, zwłaszcza, że w kinach pojawąi się "Obywatel Jones" Agnieszki Holland czy intrygująca "Supernova" Kruhlika.
Zobaczcie 10 filmów, na które warto wybrać się do kina jeszcze w tym roku:
"Portret kobiety w ogniu" w reżyserii Céline Sciammy to opowieść o zakazanej miłości pomiędzy dwiema kobietami: arystokratką Heloizą oraz malarką Marianną, która ma namalować portret Heloizy, zanim ta wyjdzie za mąż. Akcja toczy się we Francji w 1970 roku, więc obie panie będą musiały zmierzyć się z wieloma trudnościami w obliczu rodzącego się uczucia. Krytycy nie mają wątpliwości, że to najpiękniejsza historia miłosna tego roku, na dodatek ze sztuką w tle. Wychwalają piękne zdjęcia, subtelność, porywającą grę aktorską oraz oryginalny scenariusz, który został nagrodzony w Cannes. W rolach głównych Noémie Merlant oraz Adèle Haenel.


