We Wrocławiu rodzi się przestrzeń, której rytm wyznacza nie kalendarz wernisaży, lecz ten naturalny. 23 stycznia przy Świdnickiej otworzyła się Żyjnia – miejsce, które odnalazło w samym swoim fundamencie skamieniałe spirale amonitów i przyjęło ten pradawny trop jako manifest. To galeria, która chce żyć według natury, nie przeciw niej.
Katarzyna Roj, autorka koncepcji i dyrektorka programowa BWA Wrocław, zbudowała tutaj coś więcej niż ekspozycję. Nazwała to wystawą-sytuacją – formułą, która wymyka się sztywnym ramom kuratorskich gestów. Przez dwanaście miesięcy Żyjnia będzie rozwijać narrację na wzór spirali muszli: każdy sezon nakłada się na poprzedni, warstwy znaczeń zagęszczają się, tworząc organiczną, złożoną strukturę. Zima to dopiero wstęp. Wiosną do gry wejdzie Karol Pałka, latem Bogna Świątkowska, jesienią Magdalena Kreis. Ponad dwadzieścioro artystów tworzy tu środowisko nieustannie się przemienające – jak żywe tkanki, które nie boją się rozkładu, bo ten jest synonimem przemiany.
W sercu tej regeneracji leży nieoczywiste odkrycie. Podczas prac remontowych badaczka materiałów Zuzanna Skurka natknęła się na ślady głowonogów sprzed milionów lat, uwięzione w posadzce. Skamieniałości, które miały być tylko podłożem, odsłoniły coś fundamentalnego: galeria stoi na dnie pradawnego oceanu. Ta wiedza zmieniła wszystko. Każdy krok po tym gruncie stał się podróżą w geologicznym czasie, każda instalacja – portalu w inną rzeczywistość. Amonit, symbol cykliczności i spiralnego wzrostu, wpisał się w DNA miejsca jako jej wizualny totem.
fot. Karol PałkaJuż sama geneza Żyjni niesie melancholię uzdrowisk i pałaców zdrojowych, które na Dolnym Śląsku oferowały regenerację ciała i ducha. Roj, inspirowana tą tradycją, otworzyła pierwszą wersję przestrzeni w 2019 roku – jako miejskie sanatorium w galerii Dizajn. Po dwuletniej metamorfozie architektonicznej projekt wraca w pełni swoich intencji. Nazwa sama w sobie jest dialektem zatartym: „żyjnia”, latynizm z lat 60., spolszczenie angielskiego „living room". Brzmi retro i futurystycznie zarazem, jak słowo, które przetrwało w innej linii czasowej. Odnosi się do mieszkania, ale nie w sensie mieszkaniowym – raczej jako czasownik: żyć, być obecnym, trwać w ruchu.
Ta przestrzeń chce zaoferować coś, co współczesna kultura wysokiej wydajności skutecznie wypiera: prawo do bezproduktywnego bycia. Nie musisz tu niczego zrozumieć ani niczego kupić. Możesz po prostu oddychać między pracami, pozwolić ciału poruszać się według własnych impulsów, odnaleźć w sobie reakcje, które nie mieszczą się w rejestrze komentarzy i lajków.
fot. Karol PałkaSezon zimowy uruchamia ponad dwadzieścia pozycji artystycznych – część pojawi się w styczniu, inne dołączą w kolejnych miesiącach. kinoMANUAL (Aga Jarząb i Maciek Bączyk) we współpracy z Pawłem Bąkowskim kreują całe środowisko. CENTRALA (Małgorzata Kuciewicz i Simone De Iacobis) instaluje struktury, które jednocześnie projektowały architekturę samej galerii – ich prace są więc rodzajem autorefleksji przestrzeni. Znajdą się tu obiekty Krzysztofa Gila, Marcina Janusza, Magdaleny Maros, Bartosza Muchy, Marty Niedbał i Pawła Olszczyńskiego. Hubert Czerepok przygotował tablicę pamiątkową – gest, który zawsze mówi tyle samo o tym, co upamiętnia, co o potrzebie pamiętania. Daniel Brożek, Kama Sokolnicka i Joanna Kobyłt skomponowali razem obecność delikatną i przemyślaną. Olaf Brzeski, Jarosław Słomski, Tomasz Hartman i Michał Czekajło, Tytus Szabelski-Różniak, Agnieszka Obszańska – każde z tych nazwisk to osobna wrażliwość, inny sposób dotykania materii i znaczeń.
Ta przestrzeń staje się również symbolicznym portalem do przyszłości BWA Wrocław – instytucja buduje swoją nową siedzibę przy Kolejowej 63, planowaną na 2028 rok.
Od 29 stycznia Żyjnia pracuje w rytmie: środa-piątek 12:00-20:00, weekendy 11:00-18:00.
