Zuzanna Czebatul urodziła się w 1986 roku w Międzyrzeczu. Studiowała na Städelschule we Frankfurcie nad Menem i Universität der Künste w Berlinie. Stypendystka Fulbrighta na nowojorskim Hunter College oraz SOMA w Meksyku. W swojej praktyce twórczej najczęściej posługuje się medium rzeźbiarskim. Główne obszary jej poszukiwań to zależności systemów estetycznych i politycznych, fizyczność materii rzeźbiarskiej oraz kultura popularna i klubowa. Przez portal Artnet.pl uznana za jedną najciekawszych młodych artystek w Europie. Mieszka i pracuje w Berlinie.
K MAG: W swojej wystawie w GGM nawiązujesz do greckiego Partenonu, który przetrwał 2,5 tysiąca lat. Współczesna sztuka - multimedialna, konceptualna - ma szanse przetrwać też 2,5 tysiąca lat? Czy raczej obliczona jest na krótkie trwanie? Na warholowskie 15 minut sławy?
Zuzanna Czebatul: Ludzkość nie przetrwa kolejnych dwóch i pół tysiąca lat, ale owszem, jakaś sztuka pozostanie. Będzie jednak pełnić funkcję artefaktu i znajdować się na innej planecie, zamieszkałej przez bogatych oligarchów, którzy zostaną zniewoleni przez sztuczną inteligencję. Do tego czasu sztuka będzie pojawiać się na Instagramie, budząc zainteresowanie garstki osób i przedstawiając nas jako wybitne i wybitne głupie stworzenia.
W tytule wystawy nawiązujesz do upadku, rozpadu ładu demokratycznego, którego symbolem są ruiny po kompleksie klasycznych budowli Partenonu. Czy rzeczywiście obserwujemy upadek świata, jaki znamy? Kryzys jest przecież wpisany w demokrację, właściwie w każdym okresie nowożytności i nowoczesności ludzie myśleli, że kiedyś było lepiej i zmierzają ku katastrofie. Może wszelkie obawy i lęki są przesadzone?
Tego rodzaju prognozy i hipotezy zapobiegły jednak wielu potencjalnym wydarzeniom, o których nigdy się nie dowiemy, ponieważ po prostu się nie zdarzyły. Z pewnych symptomów należy wyciągać konkretne wnioski. Nienawiść przejawia się w przestępczości, globalne ocieplenie w suszach i powodziach, krucha męskość w agresywnym marketingu produktów higienicznych i ograniczeniu praw kobiet. Faszyzm powrócił, Judasz jest ponownie spalany na Wielkanoc, a ostatni nosorożec umiera. Ignorowanie tych rzeczy wynika z braku inteligencji lub ze złych intencji, związanych głównie z władzą i chciwością.
Dużo się mówi dziś o konieczności ograniczania produkcji tworzyw sztucznych, a twoje prace na wystawie T-Kollaps są właśnie z plastiku. Sztuka też powinna być bardziej ekologiczna, czy też jej mała skala rozgrzesza ją z tego, że przykłada się do nadprodukcji tworzyw sztucznych?
Moja wystawa jest zrobiona z przetworzonych tworzyw sztucznych i stawia pytania o związki konsumpcjonizmu, polityki i kultury z materializmem. Niewątpliwie, sztuka powinna być tak samo ekonomiczna i ekologiczna jak inne dziedziny życia. Niezależnie czy prywatnie, czy zawodowo, zawsze zadaję sobie jedno pytanie: czy ja tego potrzebuję? Właśnie dlatego nie piję kawy na wynos, ale cieszę się sztuką krytyczną.
Urodziłaś się w Polsce, ale mieszkasz w Niemczech, a wystawiasz swoje prace na całym świecie. Kategorie narodowe są dla ciebie istotne?
Nie ma dla mnie czegoś takiego jak kategorie narodowe. Zwłaszcza, że żyjemy w świecie, w którym wszystkie miasta mają takie same sklepy, jak H&M, czy Nike. Uwielbiam celebrować tradycję, jedzenie, kulturę i historię, chociaż to zupełny przypadek, że urodziliśmy się w takim a nie innym państwie.
Jak oceniasz zjawisko „instagramizacji" sztuki? Social media pomagają sztuce, czy raczej ją spłycają?
To świetne narzędzie do rozpowszechniania wiedzy oraz rozbudzania ciekawości, zwłaszcza w młodszych pokoleniach. Sprawia również, że sztuka wygląda mniej elitarnie, skoro wszyscy musimy zmieścić się w kwadratowych ramach aplikacji. Byłabym szczęśliwsza, gdyby świat sztuki był mniej uległy wobec tego rodzaju sposobów na dzielenie się doświadczeniami i tworzenie treści, do czego często zapraszani są artyści w ramach akcji w typie „Instagram Take Over”.
ZUZANNA CZEBATUL. T-KOLLAPS
29 III 2019 – 18 V 2019
Miejsce: Gdańska Galeria Miejska 1, ul. Piwna 27/29
Kuratorka: Gabriela Warzycka-Tutak