David Bowiebył przede wszystkim muzykiem, wystąpił też w kilkudziesięciu filmach jako aktor. Wszechstronnie utalentowany artysta malował również obrazy – w młodości studiował sztukę i projektowanie, przez całe życie kolekcjonował też sztukę. Jeden z namalowanych przez niego obrazów, uznany za zaginiony, po latach został odnaleziony w składzie rzeczy używanych przy wysypisku śmieci. Sprzedawca nie wiedząc, że to dzieło muzycznej legendy, wycenił je na 5 dolarów kanadyjskich, czyli… jakieś 15 złotych. Teraz „DHead XLVI” trafiło na aukcję.
Skarb ze śmietnika
Nabywca obrazu nie jest znawcą sztuki ani kolekcjonerem. Po prostu spodobał mu się malunek. Dopiero w momencie, kiedy zobaczył sygnaturę autora, zorientował się, że trafił na prawdziwy skarb. Okazało się, że kupiony przez niego portret pochodzi z cyklu 47 prac namalowanych przez Bowiego w latach 1995-1997. Nosi tytuł „DHead XLVI”. Z tyłu płótna znajduje się podpis artysty i nalepka z nazwiskiem, datą 1997 rok oraz informacja: „akryl i kolaż komputerowy na płótnie”.
15 czerwca portret trafił na licytację „International Art” w domu aukcyjnym Cowley Abbott. W CNN rozmówca reprezentujący instytucję przyznał, że proces weryfikacji autentyczności dzieła trwał od listopada. Andy Petersen, który zbiera autografy Bowiego od 1978 roku, wyznał, że gdy tylko zobaczył płótno, od razu wiedział, z czym ma do czynienia. Dodał, że pamięta ten portret, ponieważ na początku lat dwutysięcznych kolekcja była wystawiona na sprzedaż na stronie internetowej poświęconej sztuce muzyka.
Kto da więcej?
Jak można zobaczyć na stronie aukcji, choć estymacja, czyli spodziewana kwota, za jaką obraz będzie sprzedany, została określona na przedział od 9 do 12 tysięcy, jego cena w tym momencie wynosi już 50 tysięcy dolarów, a aukcja potrwa jeszcze do 24 czerwca. Ostateczna cena może być więc zdecydowanie wyższa. Naprawdę dobrze wydane 5 dolarów.
/tekst: Marta Porwich/
