Zapach to produkt chroniony prawem. Nie w Polsce
Autor: Agnieszka Sielańczyk

Perfumy Gulf Orchid lądują w polskich drogeriach, Lattafa konkuruje z Diorem, a TikTok wypełniają hashtagi #dupes. Tymczasem w sądach Europy trwa batalia, której stawką jest pytanie bez odpowiedzi: czy zapach można posiadać na wyłączność? Polskie prawo milczy. Unijne – bełkocze. Branża perfumeryjna stoi przed pytaniem zasadniczym: kto ma prawo do zapachu?
16 czerwca 2006 roku holenderski Sąd Najwyższy wydał wyrok, który przeszedł do podręczników prawa własności intelektualnej. W sprawie Lancôme przeciwko Kecofa sędziowie uznali, że kompozycja zapachowa perfum może być utworem chronionym prawem autorskim. Sąd rozróżnił przy tym sam zapach (corpus mysticum) od ciekłej, wonnej substancji (corpus mechanicum), wskazując, że ochronie podlega sam zapach jako dzieło o indywidualnym charakterze noszącym piętno twórcy.
Francja – kolebka światowego perfumiarstwa – konsekwentnie odmawia zapachom autorsko-prawnej ochrony. Sąd Najwyższy w Paryżu w wyroku z 13 czerwca 2006 roku stwierdził, że wiedza techniczna dotycząca zestawienia składników nie zawiera pierwiastka twórczego, lecz stanowi rodzaj know-how. Siedem lat później, w 2013 roku, francuski trybunał potwierdził stanowisko: zapach perfum nie jest utworem.
Nie dziwi zatem, że gdy w 2018 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygał sprawę o ochronę smaku sera Heksenkaas, powołał się właśnie na rozumowanie francuskie. W wyroku C-310/17 TSUE wskazał, że smak – podobnie jak zapach – nie spełnia wymogu „dostatecznej precyzji i obiektywności”, niezbędnego do uznania czegoś za utwór. Percepcja smaku i zapachu pozostaje bowiem zbyt subiektywna, zależna od indywidualnych preferencji i okoliczności. Decyzja ta faktycznie zamknęła drogę do autorsko-prawnej ochrony zapachów w Unii Europejskiej.
Polska: prawna pustka, w której królują dupes
Polski Urząd Patentowy nie wydał jeszcze rozstrzygnięcia w sprawie ochrony kompozycji zapachowych. Polskie sądy nie wypowiedziały się na ten temat. Tymczasem rynek narasta lawinowo. Francuskie perfumy lane, zamienniki, odpowiedniki – pod każdą nazwą kryje się ten sam mechanizm: analiza chromatografem gazowym (GCMS), odtworzenie głównych nut zapachowych, sprzedaż za ułamek ceny oryginału.
Marki takie jak Gulf Orchid, Lattafa czy Paris Corner działają w szarej strefie prawa. Nie kopiują logo, nie podszywają się pod znane nazwy, nie naruszają znaków towarowych. Oferują „inspiracje”, czyli zapachy, które pachną jak Tom Ford Lost Cherry czy Maison Francis Kurkdjian Baccarat Rouge 540, lecz powstają z innych receptur, noszą inne nazwy, mają autorskie opakowania.
Polscy influencerzy chętnie reklamują zapachy inspirowane, otrzymując od producentów spore wynagrodzenie. Czy chodzi o to, że jest tanio? Niezupełnie. Oryginalne perfumy nie muszą kosztować grubych tysięcy, są markowe zapachy, na które stać większość z nas. Czy to kradzież? Prawo nie wie. W Stanach Zjednoczonych można opatentować recepturę perfum – wymaga to jednak ujawnienia tajemnicy produkcji, na co zgadza się niewielu perfumiarzy. W Wielkiej Brytanii zarejestrowano zaledwie dwa znaki towarowe zapachowe: lotki do darta pachnące gorzkim piwem oraz opony o zapachu róż. W Polsce? Cisza.
Lilial, czyli gdy regulacje wyprzedzają kulturę
Chociaż kompozycje zapachowe pozostają prawnie nieostre, Unia Europejska z determinacją reguluje bezpieczeństwo składników. Od 1 marca 2022 roku obowiązuje zakaz stosowania w kosmetykach substancji Butylphenyl Methylpropional – powszechnie znanej jako Lilial. Aldehyd ten, wykorzystywany dekadami do wzmacniania nut konwalii w perfumach, został zaklasyfikowany jako substancja CMR: rakotwórcza, mutagenna, toksyczna dla rozrodczości.
Dla branży perfumeryjnej oznaczało to przymusową reformulację setek zapachów. Dla marek takich jak Gulf Orchid – których niektóre linie (np. Musk Tahara) zawierały właśnie Lilial – skutki były niemal natychmiastowe. Austriackie organy bezpieczeństwa żywności (BAVG) już w 2023 roku ostrzegały konsumentów przed zakupem perfum arabskich zawierających zakazane substancje. System RAPEX – unijny mechanizm alertów bezpieczeństwa – zanotował, że w 2025 roku aż 97% zgłoszeń dotyczących kosmetyków dotyczyło obecności Lilialu w produktach wciąż dostępnych na rynku.
Psychologia zapachu: dlaczego to działa
Zapach to najkrótsza droga do układu limbicznego – części mózgu odpowiedzialnej za emocje i pamięć. Badania Uniwersytetu Rockefellera w Nowym Jorku wykazały, że ludzie pamiętają 35% tego, co wąchali – podczas gdy zapamiętują jedynie 5% tego, co widzieli. To zjawisko, nazwane efektem Prousta, tłumaczy, dlaczego jeden zapach potrafi w ułamku sekundy przenieść nas w przeszłość – do dzieciństwa, pierwszej miłości, konkretnego miejsca.
Dr Anna Oleszkiewicz z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego potwierdza, że węch pozostaje niedocenionym zmysłem we współczesnej kulturze zdominowanej przez obraz. Jednak to właśnie węch ma kluczowe znaczenie w relacjach społecznych, doborze partnera, rozpoznawaniu krewnych. Badania wykazują, że z zapachu ciała można wywnioskować cechy osobowości – od neurotyzmu po ekstrawersję. To, jak pachniemy, kształtuje pierwsze wrażenie silniej niż ton głosu czy mimika.
Gdzie granica między inspiracją a kradzieżą?
Producent dupes balansuje na granicy między inspiracją a naruszeniem prawa. Polskie prawo dopuszcza tzw. uczciwe użycie referencyjne – można wspomnieć markę w celach informacyjnych, pod warunkiem że nie sugeruje się związku gospodarczego z właścicielem znaku. Można powiedzieć: „zapach inspirowany Tom Ford Oud Wood”. Nie można napisać: „tańszy Tom Ford”.
Problem rośnie, gdy dochodzi do promocji przez influencerów. Posty z hasztagami typu #TomFord czy #Chanel przy reklamie tanich zamienników mogą zostać uznane za naruszenie prawa znaków towarowych. Nawet jeśli sam produkt jest legalny, sposób jego promocji – nie.
Producenci luksusowych perfum próbowali walczyć na drodze sądowej. Francuskie domy mody – w tym należący do grupy PUIG: Carolina Herrera, Nina Ricci, Paco Rabanne – wygrywały procesy przeciwko producentom „smell-alike”, powoływując się na nieuczciwe używanie znaków towarowych, naśladownictwo opakowań, wprowadzanie konsumentów w błąd. W 2015 roku sąd w Alicante uznał winną hiszpańską grupę Saphir za promowanie perfum przy użyciu nazw marek premium.
Czy Polska powinna chronić zapachy?
We Francji zapach nie jest utworem. W Holandii – jest. W Polsce – nikt tego nie wie. Objęcie zapachów ochroną autorsko-prawną byłoby rewolucją – lecz czy pożądaną? Z jednej strony chroniłoby artystów-perfumiarzy, którzy latami pracują nad jedną kompozycją, łącząc setki składników w perfekcyjnej równowadze. Z drugiej – stworzyłoby monopol intelektualny na doznanie zmysłowe, które przez tysiące lat było dobrem wspólnym ludzkości.
Obecnie zatem pozostaje kryterium obciachu – czy nie lepiej chronić czyjąś pracę, kupować mniejsze pojemności oryginalnych zapachów niż spryskać się od stóp do głów podróbką? Rzecz do przemyślenia.