Yorgos Lanthimos – bezkonkurencyjny mistrz filmowej dystopii
Autor: Agnieszka Sielańczyk
18-01-2024 • 4 min czytania


fot. IG @searchlightuk / mat. prasowe
Najjaśniejszy i najśmielszy przedstawiciel kina artystycznego, wokół którego wciąż toczą się dyskusje. Wyróżnia się jako twórca, który konsekwentnie przekracza granice filmowego obłędu, tworząc obrazy prowokujące i głęboko metaforyczne. Przedstawiciel często pomijanego w branży kina greckiej nowej fali jest bez wątpienia jednym z najciekawszych, współczesnych wizjonerów filmowych.
Urodzony w Atenach Lanthimos, zdobył wykształcenie zawodowe w Szkole Filmowej Stavrakosa. Już w połowie lat 90. nakręcił swój pierwszy film krótkometrażowy pod tytułem „O viasmos tis Hlois”. W tym samym czasie tworzył produkcje teatralne, kręcił teledyski i reklamy. Był częścią zespołu kreatywnego odpowiedzialnego za inscenizację ceremonii otwarcia i zamknięcia Igrzysk Olimpijskich 2004 w Atenach.
To podczas pracy nad tym projektem Lanthimos poznał Athinę Rachel Tsangari, która później stała się producentką jego filmów. W 2009 roku Yorgos Lanthimos zadebiutował w Cannes filmem „Kieł”, który zdobył nagrodę Un Certain Regard i był nominowany do Oscara w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny. Nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej za najlepszą reżyserię otrzymał dokładnie 10 lat później za „Faworytę”.
Tajemnica Lanthimosa
W swoich filmach, Lanthimos konsekwentnie realizuje cel tworzenia dystopii syntetycznej, która emanuje absurdem i brakiem naturalności. Reżyser unika wyjaśnień czy wprowadzenia, pozostawiając widza sam na sam w zastanej sytuacji. Zostajemy wrzuceni w środek wojny, której powodów, stron, a nawet miejsca i czasu nie znamy. Lanthimos prezentuje fikcyjną rzeczywistość jako rozległe, puste przestrzenie z minimalną scenografią. Dlatego, mimo że widz może nie rozumieć struktury fabuły takich filmów jak „Lobster” (2015) czy „Kieł” (2009), z pewnością odczuje ciężar, jaki spoczywa na postaciach.
Bohaterowie filmów Lanthimosa wchodzą ze sobą w interakcje w sposób bezpośredni i naturalny, nie zdając sobie sprawy z otaczającego ich szaleństwa. Często wypowiadają swoje myśli pozbawiając je filtrów obyczajowych czy społecznych, wyrażając nawet najbardziej osobiste pragnienia.
Kontrast między kontekstem a postaciami wyraźny jest w „Zabiciu świętego jelenia” (2017), gdzie postać Martina staje się jedną z najbardziej niepokojących. Czujemy się niekomfortowo, obserwując jego bezpośredniość i szczerość, która zdaje się być całkowicie oderwana od ogólnej atmosfery filmu, gdzie życie toczy się pozornie zgodnie z tym, co znajome.
Lanthimos pozwala widzowi powoli przywyknąć do filmowego absurdu, przygotowując go na konfrontację z postacią dr Stephena Murphy'ego, posiadającego rodzinę, karierę i uznanie. Pojawienie się postaci Martina, będącej uosobieniem anioła lub diabła, burzy ten uporządkowany świat, odsłaniając wady Stephena i jego rodziny oraz w szerszej perspektywie rzeczywistości, której prawa są już ustalone.
Mimo że postacie w jego filmach otwarcie wyrażają swoje myśli, język ich ciała często zdradza pewną sztywność i ograniczenie. Lanthimos tylko w wybranych momentach pozwala na uwolnienie emocji postaci, co widać na przykładzie sceny tańca w „Lobsterze” (2015). Filmowane osoby tańczą oddalone od siebie, podkreślając ideę izolacji wynikającą z reguł społeczności, która zabrania kontaktu między jej członkami.
Obraz, który zapada w pamięć
Unikatowy styl wizualny Yorgosa Lanthimosa nadaje jego filmom charakterystyczny i rozpoznawalny rys. Nieskażone nadmiarem dialogów, kolejne tytuły greckiego twórcy, dają sporą przestrzeń dla ekspresji wizualnej. Lanthimos ma słabość do ujęć szerokokątnych. W jego filmach często pojawiają się sceny zrealizowane przy użyciu obiektywów szerokokątnych, co staje się istotnym elementem artystycznej narracji.
Kluczowym aspektem wizualnym w filmach Lanthimosa, obok szerokokątnych ujęć, są również te wykonane z wysokiego kąta. Reżyser wykorzystuje tę technikę nie tylko do stworzenia dystansu między bohaterami a otoczeniem, ale również do osiągnięcia efektu oddzielenia widza od toczącej się akcji. Pozycjonując kamerę powyżej postaci, Lanthimos nadaje widzowi perspektywę zbliżoną do „boskiego” punktu widzenia. Zabieg sprawia, że postaci wydają się mniejsze, umieszczone pod stałą obserwacją, nieuchronność ich przeznaczenia staje się oczywista. Los został przesądzony, choć nie jest on jeszcze znany widzowi. Pozostaje pełne napięcia oczekiwanie na rozwiązanie fabuły.
Biedne Istoty
Najnowszy film Lanthimosa to jego ogromny sukces. Już nagrodzony, ma szansę na najbardziej prestiżową nagrodę filmową i zarazem kolejnego Oscara.
„Biedne istoty” to adaptacja książki Alsadaira Graya z 1992 roku, w której kobieta popełnia samobójstwo, aby uciec od swojego przemocowego męża. Zostaje wskrzeszona przez naukowca, ale teraz posiada mózg swojego nienarodzonego dziecka. Książka Graya inspirowana jest słynną powieścią Mary Shelley o Frankensteinie, a jej akcja dzieje się w czasach wiktoriańskich.
W głównych rolach występują Emma Stone, Willem Defoe i Mark Ruffalo, a oprócz nich w obsadzie znajdują się również Margaret Qualley („Sprzątaczka”), Christopher Abbot („Possessor”), Kathryn Hunter („Tragedia Makbeta”), Jerrod Carmichael („The Carmichael Show”) i Ramy Youssef („Ramy”). Scenariusz napisał Tony McNamara, odpowiedzialny za „Faworytę" i „Wielką", czyli serial o Katarzynie Wielkiej, wyprodukowany przez platformę Hulu.
Film wchodzi do polskich kin już w najbliższy piątek.