Raport Uniwersytetu SWPS „Polacy o polskich filmach" został zrealizowany w latach 2019-2020 na zlecenie Filmoteki Narodowej – Instytut Audiowizualnego z funduszy Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w programie operacyjnym „Upowszechnianie kultury filmowej". Wciąż jest aktualny.
Celem projektu było zdobycie wiedzy o roli i miejscu kina polskiego na mapie praktyk kulturowych Polaków i jego znaczeniu dla polskiej kultury, a także przeprowadzenie analizy odbioru polskiego kina przez Polaków. Twórcom udało się ustalić m.in., jak często Polacy chodzą na polskie filmy oraz który polski film zasługuje na miano filmu wszech czasów.
Niech żyją polskie komedie!
W latach 2004-2019 najpopularniejszym filmem wśród polskich widzów byli „Sami Swoi" w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego. Obecnie tytuł doczekał się nowej wersji, o której głośno zrobiło się jeszcze przed premierą. „Sami swoi. Początek” to barwna opowieść, w której drobne złośliwości przeplatają się z życiowymi kamieniami milowymi. Charakterne postaci w połączeniu z wielką historią w tle zabiorą widza w sentymentalną, ale też porywającą i pełną humoru podróż.
Pierwsza część cyklu co roku znajduje się w pierwszej dziesiątce emisji o największej widowni. Drugie miejsce zajmuje film „Jak rozpętałem II wojną światową", a trzecie „Kogel-mogel". Równie dużą popularnością cieszą się pozostałe części cyklów. Dużą widownię gromadzą również świąteczne „Listy do M." oraz seria „U Pana Boga..." Jacka Bromskiego.
Uczestników badania poproszono o wybranie polskiego filmu wszech czasów. Najczęściej wskazywano „Dzień Świra" Marka Koterskiego z 2002 roku. Na podium znalazły się również filmy takie jak „Zimna wojna", „Bogowie", „Seksmisja", „Chłopaki nie płaczą" czy „Sami swoi". Oprócz tego wymieniano klasyczne dzieła polskich mistrzów kina („Psy", „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płcią", „Człowiek z marmuru") oraz rozpoznawalne komedie z różnych okresów („Miś", „Testosteron", „Kogel-mogel", „U Pana Boga za piecem" czy „Jak rozpętałem II wojnę światową").
Tymczasem przypominamy zwiastun „Dnia świra":
.
Co z kinem?
Z raportu dowiadujemy się, że 54.7 proc. ankietowanych wybiera się do kina na polskie filmy kilka razy do roku lub rzadziej, a 18,8 proc. ogląda polskie kino mniej więcej raz w miesiącu. Zaledwie 7.8 proc. respondentów zadeklarowało, że ogląda polskie filmy raz w tygodniu, 5.3 proc. codziennie, a 13.4 proc. nie chodzi do kina nigdy. Padło również pytanie, jakie film chcieliby oglądać w polskim kinie i okazuje się, że musi to być „coś pozytywnego, co nie będzie przesiąknięte tym, jacy jesteśmy".
Twórcy raportu zauważają, że w Polsce kino jest rozrywką społeczną. Najczęściej wybieramy się na filmy z rodziną (67.4 proc.) lub ze znajomymi (34.5 proc.) i tylko co szósty Polak (17.9 proc.) chodzi do kina sam. Badanym zdarza się czasami (33 proc.) lub często (9.6 proc.) zrezygnować z pójścia do kina z powodu braku towarzystwa, a 18.5 proc. zadeklarowało, że nie jest to dla nich problem, ponieważ lubią chodzić do kina samotnie. Spora część badanych (38.9 proc.) twierdzi jednak, że nie ma problemu ze znalezieniem towarzystwa.
Polacy uwielbiają komedie, zarówno polskie (76. 3 proc.) jak i zagraniczne (73,8% osób). Na kolejnym miejscu uplasowały się filmy sensacyjne i kryminalne (podobny odsetek lubi sensacje polskie – 69,3 proc. i zagraniczne – 69,9 proc.). Jako trzeci typ filmów badani wskazali filmy przygodowe (61.8 proc. wskazało filmy polskie, a 68.7 proc. zagraniczne). Najmniej lubianymi gatunkami okazały się horrory i musicale. Co ciekawe, Polacy wolą filmy łatwe i relaksujące (43 proc.) niż poruszające trudne kwestie i zmuszające do myślenia (36. 9 proc.)
W latach 2006-2019 największą widownię zgromadził „Kler" Wojciecha Smarzowskiego (ponad 5 milionów widzów), a tuż za nim znalazły się kontynuacje „Listów do M.". W pierwszej dziesiątce nie zabrakło również filmów takich jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety", „Katyń", pierwsza część „Listów do M.", „Lejdis", „Miszmasz, czyli Kogel-mogel 3", „Botoks" czy „Bogowie".
Przypominamy zwiastun „Kleru":
