Ich twórcze światy już się kiedyś zderzyły, gdy Rick Owens zaprosił Tommy'ego Casha o otworzenie jego kolekcji męskiej na sezon SS19. Na początku zamierzał jedynie użyć muzyki rapera w pokazie – a konkretnie wersji instrumentalnej piosenki „Pussy, money, weed” – ale po spotkaniu nawiązali bliską więź, a projektant poprosił go o pójście w paryskim pokazie. Duet ma też z resztą na koncie współpracę muzyczną – Owens udzielił się w piosence „Mona Lisa”, którą Cash nagrał pod koniec 2018 roku.
Kuratorka najnowszej wystawy, Kati Ilves, zaproponowała im kontynuowanie współpracy w murach Kumu Art Museum w Tallinie. Wystawa „The Pure and the Damned” (ang. „Niepokalani i przeklęci”) otworzyła się 3 maja i potrwa do 15 września.
Przestrzeń podzielona jest na dwie części – jedna należy do Owensa, druga do Casha, a wspólne prace wypełniają przestrzeń pomiędzy.
„Jest cześć jasna i część ciemna. Który z nas jest niepokalany, a który przeklęty? To akurat trudno stwierdzić.” – komentuje Tommy Cash.
Owens, znany jako król postapolikatyptycznej, grunge'owej elegancji, prezentuje krawieckie rozstaje między funkcjonalnością a formą. Cash wystawia kilka konceptualnych w formie dzieł, między innymi swoją spermę (wcześniej zamierzał sprzedawać ją fanom, ale koniec końców znalazła się w galerii), obraz przedstawiający konie zaangażowane w miłosny trójkąt oraz inny, przedstawiający jego samego, ale w zaawansowanej ciąży. Wszystko pozostaje pod wpływem charakterystycznej dla niego, kiczowatej, postsowieckiej estetyki. Cash stworzył swoje prace specjalnie na wystawę – przyznaje przy tym, że potrzebował pewnej pomocy przy malowaniu obrazów – a prace Owensa w większości zostały przygotowane wcześniej.
„Rick jest całe pokolenie starszy ode mnie. Mi niedługo stuknie 30 lat, a on ma 60. Dlatego wykonał swoje prace wcześniej.” – podsumowuje Cash.
„W jego twórczości jest radosna, przewrotna autentyczność, ale z elegancka podszywką. Jaram się. ” – komentuje prace młodszego kolegi Rick Owens.