fot. TikTok @simonstraveltales
Elton John? Jest jak dziecko, które właśnie obejrzało wszystkie odcinki „Strasznych historii” z rzędu. Gdyby jego prawdziwy manager zobaczył ten woskowy koszmar, natychmiast wysłałby rachunek za zniesławienie. Jaś Fasola przeszedł transformację w kosmicznego przybysza z jaskrawozielonymi oczami, które wydają się śledzić cię po całym muzeum. Wygląda, jakby zjadł coś radioaktywnego i czekał na pojawienie się supermocy, których nie chcemy doświadczyć na sobie.
fot. TikTok @simonstraveltales
Daniel Craig to już nie James Bond. W swoim długim płaszczu przypomina tajnego agenta, którego przykrywka została spalona i obecnie udaje, że jest na castingu do kolejnej części „Fantastycznych zwierząt”.
Rodzina królewska dopełnia tę wyjątkową kolekcję – Książę William z zębami, które mogłyby przegryźć puszki konserwowe oraz Kate Middleton, wyglądająca jak próba jej odtworzenia przez kogoś, kto widział ją tylko przez źle dobrane okulary w deszczowy dzień.
„Jak to możliwe, że wyglądają podobnie do oryginałów, a jednocześnie jak ofiary wypadku w fabryce plasteliny?” pyta jeden z komentujących, trafiając w sedno paradoksu tego przybytku sztuki.
Muzeum wpisuje się w szlachetną tradycję nieudanych figur woskowych, jak choćby słynna już Beyoncé z Madame Tussauds w Blackpool, która bardziej przypominała „każdą inną kobietę na świecie poza nią”. W 2017 roku inna figura artystki została wycofana z wystawy – wyglądała tak bardzo jak Swift, że prawdopodobnie sama Taylor czuła się zdezorientowana. Wietnamskie muzeum zdecydowanie hołduje tej zasadzie mimowolnego performance'u, który zadaje pytanie:
Jeśli więc kiedykolwiek czuliście, że Wasze selfie nie wyszło idealnie, przypomnijcie sobie eksponaty z tego muzeum. Zyskacie nie tylko pewność siebie godną Davida Beckhama, ale również głębokie przekonanie, że sztuka przypadku często przewyższa świadome starania o ideał.