Woody Allen wybrał pięć filmów swojego życia

01-12-2025
Ładowanie...
Woody Allen wybrał pięć filmów swojego życia
fot. materiały prasowe
Głosowanie brytyjskiego magazynu „Sight and Sound”, które od 1952 roku co dziesięć lat zbiera opinie najważniejszych twórców i krytyków świata, to coś więcej niż zabawa w „najlepsze kino wszech czasów". To raczej mapa, które pokazuje, co tak naprawdę kręci największych w tej branży.
Allen wybrał dziesięć tytułów bez wahania. Nie było tu miejsca na sentyment ani autopromocję, żaden z jego własnych filmów nie pojawił się na liście. Zamiast tego reżyser wyłożył karty na stół i pokazał, co tak naprawdę ukształtowało jego DNA jako twórcy filmowego.
Oto 5 filmów życia Woody'ego Allena.
1/5
„Złodzieje rowerów”, reż. Vittorio De Siki
Neorealistyczny manifest o włoskim robotniku, który traci jedyny środek do życia. Surowy, bezkompromisowy, pozbawiony patosu. Wszystko, czym później stanie się Allen w swoich najlepszych dramatach.
„Siódma pieczęć”, reż. Ingmar Bergman
Film, który Allen cytował, parodiował i do którego wracał w niemal każdym wywiadzie przez pięć dekad. Śmierć grająca w szachy z rycerzem to obraz, który Brooklyn boy zobaczył jako nastolatek i który zmienił jego pojęcie o tym, czym może być kino.
„Dyskretny uroki burżuazji”, reż. Luis Buñuel
Surrealistyczna farsa, w której grupa burżujów nie może zjeść obiadu, bo ciągle przeszkadzają im absurdalne okoliczności. Allen uwielbiał ten film za to, jak łączy absurd z krytyką społeczną. To klasowa komedia bez wykrzykników, z której wychodzi się z uczuciem, że wszystko jest śmieszne i przerażające jednocześnie.
„Obywatel Kane”, reż. Orson Welles
Allen nigdy nie udawał, że interesują go odkrycia. Interesowała go precyzja. Welles stworzył coś, co działa na każdym poziomie: montaż, zdjęcia, narracja, ambicja. To lekcja filmowej architektury, którą Allen wchłonął, ale nigdy nie naśladował wprost. Jego Manhattan z 1979 roku to nie Kane, ale bez Wellesa nie byłoby tego czarno-białego hołdu dla Nowego Jorku.
„Rashōmon”, reż. Akira Kurosawa
Film, który rozbił linearną narrację na kawałki i pokazał, że prawda zależy od punktu widzenia. Allen powtórzył ten trik w odwrócony sposób — jego filmy często pokazują różne wersje tego samego związku, tylko bez efektownych retrospekcji. U niego wszystko dzieje się w jednej czasoprzestrzeni, ale postaci widzą siebie nawzajem przez różne filtry.
FacebookInstagramTikTokX