Włosy z kryształu i łzy z diamentów. Cyfrowa moda Shan Huy

15-05-20242 min czytania
Włosy z kryształu i łzy z diamentów. Cyfrowa moda Shan Huy
fot. Shan Hua
Moda to część designu, która oparta jest na zmysłach, jak niewiele innych dziedzin: dosłownie żyjemy w ubraniach, czujemy ich zapach, teksturę, wagę, to, jak przepuszczają powietrze. Nic więc dziwnego, że powstaniu cyfrowych ubrań często towarzyszą niepewności i brak wiary. O ile większość korporacyjnych projektów, które zrewolucjonizować miały doświadczenia grania czy wirtualnej rzeczywistości, poniosła porażkę, dziedzina komunikacji modowej właśnie przechodzi szokujące przemiany.
Jedną z propagatorek nowych technologii jest Shan Hua - pochodząca z Chin projektantka, cyfrowa graficzka i rzeźbiarka. Prace Huy reprezentują szeroki przekrój mediów czy stylów: od krótkich filmów nagrodzonych na Festiwalu Filmowym w Cannes, do edytorialów tworzonych dla Vogue’a, artystka nie odrzuca żadnego wyzwania.

Ruch kontra dotyk: nowe metody komunikacji

Może się wydawać, że przez brak możliwości dotyku, media modowe tworzone wirtualnie są uboższe lub mniej interesujące. Nic bardziej mylnego: artyści związani z technologiami rozszerzonej rzeczywistości (AR) czy wirtualnej rzeczywistości (VR) pozwalają wyobraźni krążyć i znajdują nowe środki wyrazu.
Dla Shan, kluczowe są ruch i zabawa grawitacją. Postaci z jej filmów, na przykład Tornado z „They”, mają cechy, które nigdy nie spełniłyby się na Ziemii. Kryształowe włosy? Czemu nie. Wirujące pasma lodu służące za sukienkę? Proszę bardzo.
Co jednak istotne, artystka ożywia także dwuwymiarowe media. W ostatnim edytorialu, stworzonym dla chińskiego Vogue’a, Hua tworzyła grafiki dla współpracy magazynu z ikonicznymi markami takimi jak Bvlgari czy Van Cleef & Arpels. Powstałe minimalistyczne i opływowe kształty przywołują z jednej strony starożytne dzieła, a z drugiej – nienazwane jeszcze kamienie. - Zainspirowałam się antycznymi rzeźbami i obiektami - mówi Hua. - Dla mnie, te legendarne klejnoty są jak rzeźby sprzed tysięcy lat: dają nam historie o miłości, przyjaźni i filozofii, a to wszystko tu i teraz.

Bajka w bajce: nowa era narracji

Historie Shan Huy są dowodem na to, że nowoczesne technologie nie oznaczają zupełnej globalizacji kultury. Artystka często posługuje się stylami narracyjnymi wyniesionymi z chińskiej tradycji opowiadania historii: używa kompozycji szkatułkowej, czy wschodnioazjatyckiego stylu komedii, gdzie absurd skontrastowany jest z filozofią. W krótkim filmie „The Novelist”, który wystawiany był na prestiżowej wystawie Forces of Fashion w Szanhgaju, poprzez powtarzające się epizody pisania, artystka opowiada o różnych rodzajach pożegnań: od kończących się spotkań towarzyskich, poprzez odejście związane ze śmiercią, aż do wymierania gatunków.
Balans generalnie powtarza się w pracach Huy: artystkę inspirują symbiotyczne relacje znajdowane w naturze, a środowisko i egzystencja są dla niej kluczowymi obszarami odniesień.
Natura ma, moim zdaniem, kojący efekt. Kiedy patrzę, jak wiatr porusza liśćmi, potem łatwiej mi przenieść elementy ruchu na moje postaci. Moi bohaterowie czasem są łagodni, a czasem okrutni, ale zawsze mają grację i odnoszą się do ludzkich strachów i niepewności mówi artystka.
tekst: Iga Trydulska
FacebookInstagramTikTokX