Choć maseczki chronią nas i innych przed zakażeniem, nie potrafimy ani ich polubić, ani się do nich przyzwyczaić. Dusimy się w nich od kilku miesięcy, a teraz okazuje się, że zadusiliśmy nimi oceany. To kolejna dramatyczna wiadomość, potwierdzająca tragiczny stan Ziemi i ludzką bezmyślność. Choć Unia Europejska zakazała plastikowych produktów, maseczki z plastiku prędko nie znikną z obiegu.
Plastikowe rybki
W 2020 roku wyprodukowano szokujące 52 miliardy jednorazowych maseczek polipropylenowych o wadze 3-4 g. Według raportu organizacji Oceans Asia, ponad 1,5 miliarda z nich trafiło do oceanów, co oznacza dodatkowe 4,6-6,2 ton plastikowych odpadów. Eksperci wskazują jednak, że jest to jedynie wierzchołek góry lodowej – w skali rocznej w oceanach ląduje od 8 do 12 milionów ton śmieci z tworzyw sztucznych. Zdaniem autorów raportu, w zależności od wykonania maseczka może rozkładać się nawet 450 lat. Ze względu na ich skład i ryzyko infekcji ich recykling nie jest możliwy. Oceans Asia apeluje tym samym o używanie maseczek wielorazowych – lnianych czy bawełnianych, które są zresztą bardziej komfortowe dla skóry.
/tekst: Dominika Trębacz/


