Magdalena Niewczas zaprasza do świata typów dizajn. Autorka snuje w tychże opowieści o sezonowych, pachnących odpadach, które zyskują nieśmiertelność pod postacią fikuśnych lamp. Przedstawia dwie rezolutne architektki, które wprowadzają czułą rewolucję i materii z odzysku nadają status szlachetnego surowca, a także opisuje odwrócone na lewą stronę miasto-ogród jako urbanistyczną utopię pieszych.
Owocowe origami
Z salonów zniknęły choinki, puszysty śnieg zamienił się ku utrapieniu wszystkich w złowrogie lodowiska, a po pomarańczach pływających w grzanym winie i zgrabnie skomponowanych stosach mandarynek pozostał tylko cytrusowy zapach, unoszący się gdzieś pomiędzy wnętrzem domu a wspomnieniem świąt. W resztkach uczty Michaela Doležalová dostrzega esencję nowego życia. W założonym przez czeską projektantkę Jasna Studio, zlokalizowanym w meandrze rzeki Wełtawy dzielnicy Holešovice, sezonowe odpady zyskują nieśmiertelność pod postacią fikuśnych lamp. Niesprzedane róże z kwiaciarni czy świerkowe igły, które opadły na podłogę, wtopione w powierzchnię składanych jak origami abażurów stają się pocztówką z przeszłości. Przywołują na myśl romantyczne listy pisane na czerpanym papierze do użytkowników wnętrza, jednocześnie wprowadzając element gry światła z cieniem. Podczas tegorocznego Designbloku Jasna Studio zaprezentowało unikalny papier stworzony właśnie ze skórek pomarańczy. To materiał, który wykracza poza granice wizualne, a wykonane z niego świetliki wnoszą do wnętrz ciepłą atmosferę i miękką, bursztynową poświatę, przywołując z pamięci owocowy aromat. Seria Floralis Orange zyskała także charakterystyczne kształty abażurów, przypominające świeże, obrane owoce. Technologia w służbie ekologii i sprzeciw wobec kultury nadmiernej konsumpcji odgrywa tu kluczową rolę. Mieszanka skórek, pakuł konopnych i łyka morwy, wzmocniona naturalnym kauczukiem i zabezpieczona ognioodporną impregnacją, korzysta z naturalnych materiałów. Niezależnie od skali (bo obok limitowanych edycji od piętnastu do trzydziestu sztuk powstają też customowe instalacje komercyjne dla prestiżowych butików) filozofia pozostaje ta sama. Miłosne wyznania do recyklingu i dizajnu, inkrustowane płatkami zasuszonych roślin, niosą ze sobą fizyczny ślad cyrkularności i sentymentalną kruchość.
Lampa z krwawnikiem i mniszkiem, dzięki uprzejmości JasnaMiękkość oporu
W świecie zdominowanym przez betonowe place i dyktaturę nieskazitelnych trawników Alicja Prusińska i Zuzanna Siedlecka wprowadzają czułą rewolucję. Praktyka projektowa pod nazwą Soft Matters w poszukiwaniu nowej wrażliwości zwraca się ku czwartemu wymiarowi przestrzennemu. Rozważania nad kształtem zastąpione zostają przez pytania o proces. Założone w 2025 roku przez Alicję Prusińską (absolwentkę ETH Zürich) oraz Zuzannę Siedlecką (po ukończeniu Politechniki Warszawskiej związaną z brukselskim Bauclubem) Soft Matters wyrasta z fascynacji tym, co odrzucone. Architektki traktują przestrzeń jako medium rzeźbiarskie, a ich realizacje to poetycki dialog między naturą a kulturą, w którym materia z odzysku zyskuje status szlachetnego surowca. Wykorzystując siano z lokalnych gospodarstw oraz liście, architektki splotły monumentalny wieniec. Posługując się tubą do pakowania choinek jako reinterpretacją rolniczej techniki, wypełniły siatki biomasą. Za ich pomocą stworzyły mebel miejski, który zaprosił przechodniów do zmysłowego kontaktu, jednocześnie bawiąc się nawiązaniami do tradycji tworzenia rzeźb z plonów po zakończeniu zbiorów. Podczas Biennale Svizzera del Territorio w Lugano w 2024 roku artystki zaprezentowały instalację site specific „Looping Wreath”. W malowniczym parku Villa Sarolli zakwestionowały status współczesnego trawnika jako idealnie zielonej, choć ekologicznej pustyni. „Wszechobecny w przestrzeniach publicznych miasta Lugano, jest przejawem dominującej pozycji człowieka w ekosystemie”, wspominają autorki pracy. Pachnący i pełen faktur ogrodowy gość, zalegający pomiędzy cyprysami, stał się pretekstem do przekroczenia symbolicznej bariery krawężnika. „(...) skrupulatnie przystrzyżona trawa parku Saroli stała się miejscem odpoczynku i zabaw”. Po drugiej stronie Góry Tamaro jeszcze w tym samym roku pojawiła się instalacja „Resting Cloth”. Gigantyczne warkocze wypełniły przestrzeń surowego, betonowego westybulu zamku Castel Grande w Ballinzonie nie tylko polnym aromatem, ale również sensorycznym dysonansem. Porowata struktura siana, wyciszając akustykę wnętrza, „zmiękcza” surowość ścian i oferuje odpoczynek. Soft Matters, skupiając się na kwestiach regeneracji i reinterpretacji poprzez skromne, choć monumentalne interwencje, kieruje nasz wzrok na to, co naprawdę matters.
Alicja Prusińska, Zuzanna Siedlecka, „Resting Cloth”, Bellinzona 2024, © fot. Pierre MarmyMarina Bay Sands czyli Piaski Zatoki
Zanim robił to Le Corbusier, Maciej Nowicki snuł wizje dla Chandigarh, nowopowstającego głównego miasta Pendżabu. Adolf Ciborowski z Karolem Jankowskim u boku Kenzo Tange podnosili z ruin zniszczone trzęsieniami ziemi Skopje, a w podobnym czasie koledzy z krakowskiego Miastoprojektu opracowywali plan urbanistyczny dla stolicy Iraku. Polscy architekci i urbaniści, jakby z wplecioną w zwoje DNA od czasu powojennego zgruzowstania umiejętnością odbudowy, porządkowania lub zapisywania miejskich tabula rasa, teraz dawali dowód swoich talentów i prezentowali nabyte w ten tragiczny sposób umiejętności poza granicami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Swojego Planistę-Polaka miał też Singapur. W gęstym, wilgotnym powietrzu równika, gdzie szkło futurystycznych wieżowców przegląda się w bujnej zieleni, tętni serce metropolii naszkicowanej ręką projektanta z Wyganowa (choć częściowo, bo zespół był wieloosobowy). „Na skutek globalnych i rewolucyjnych przemian ekonomicznych i społecznych, niespotykanego wcześniej rozwoju technologii i przemysłu, Singapur stanął w obliczu wyzwań związanych z gwałtownym rozwojem urbanizacji. Naprawę miasta miała przynieść decentralizacja i budowa struktury złożonej z przestrzeni mieszkalnych, pracy i wypoczynku”. Krystynowi Olszewskiemu (1922-2004), absolwentowi Wydziału Architektury na warszawskiej Politechnice, zaproponowano funkcję generalnego projektanta. Z początku lat 70. XX wieku pochodzi plan ogólny, którego pierścieniowe elementy z łatwością odnajdziemy, otwierając widok satelitarny w Google Maps. Próba opanowania postkolonialnego chaosu nowego państwa powiodła się, zmieniając Lwie Miasto w sprawny ring, przypominający odwrócone na lewą stronę miasto-ogród, dziś dla wielu ucieleśnienie urbanistycznej utopii pieszych. W 1984 roku Olszewski objął stanowisko starszego architekta w Mass Rapid Transit Corporation, a w 1987 zaczęły powstawać linie, które wykreślił na papierze ponad dekadę wcześniej. Dorobek architekta i urbanisty związany z koncepcjami planowania miasta-państwa można było podziwiać na wystawie „Singapur. Krystyn Olszewski: Miasto, Urbanistyka, Przyszłość” w Muzeum Emigracji w Gdyni do początku lutego. Dla ciekawych tematyki projektowania przestrzeni miejskiej, Azji i architektury lub po prostu dla rodaków-kibiców i fanów wszystkiego, co „Polak potrafi”, nic straconego. Ekspozycja organizowana przez Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki pod kuratelą Piotra Wolińskiego przenosi się do Warszawy, na Pasaż Wiecha 4. Do 4 kwietnia 2026 można ją oglądać za darmo w Warszawskim Pawilonie Architektury ZODIAK.
Krystyn Olszewski fotografujący Singapur; autorstwo nieznane, 1968–1973 lub 1978–1988, archiwum rodziny OlszewskichNadbałtycki ferment
W junikowskiej piekarni działa piec chlebowy, który karmi mieszkańców Poznania od 1937 roku. Pracuje dzielnie, bez jednego dnia przerwy. Kilka lat temu część zakwasu z historycznej już piekarni trafiła w ręce młodej projektantki, Magdy Jugo, by następnie, wbrew pierwotnemu przeznaczeniu, stać się składnikiem pokarmu dla oczu i duszy. Poddana procesom fermentacji mąka z wodą stanowi podstawę dawnej, europejskiej metody wypału Raugo, inaczej Obvara, poprzez zanurzanie lub polewanie glinianych wyrobów. W kontakcie z gorącą gliną mąka i cukier ulegają natychmiastowemu spaleniu, tworząc na powierzchni niepowtarzalne wzory obsypane bąbelkami zakwasu, przypominającymi naskalne malowidła z Lascaux lub pianę fal roztrzaskujących się o południowe wybrzeża duńskich wysp, na których mieszkali pradziadkowie artystki. „Wykorzystanie zakwasu i cukru odnosi się bezpośrednio do mojej genealogii: jestem praprawnuczką polskich emigrantów pracujących na farmach buraka cukrowego na [...] wyspie Falster oraz wnuczką piekarza i cukierniczki. Fermentacja staje się dla mnie wspólnym mianownikiem chleba, drożdży i cukru”, opowiada Magda. W ten sposób z zaczynu rodzinnej, choć zamorskiej tradycji i lokalnego zakwasu, w otoczonej ogrodem pracowni na poznańskim Junikowie powstają obiekty takie jak naczynia z nagradzanej kolekcji „Sen o Regionie”. Zestaw służy między innymi do przechowywania oraz podawania składników noszących znak dziedzictwa kulinarnego (oleju rydzowego, lnianego oraz soli kłodawskiej), wpisując się z fascynację autorki stołem będącym miejscem spotkania i rytuału. W technice powstały również kompozycje obrazowe z biskwitowych kafli, które po wypale w temperaturze około dziewięciuset stopni zanurzone zostały w zakwasie i posypane cukrem. Wśród chlebowych dzieł znajdziemy także ceramiczne kadzielnice z kolekcji RAUGO. Z czasem ciemniejąca pod wpływem naturalnych procesów i opadającego popiołu powierzchnia staje się zapisem użytkowania i owianego pachnącym dymem czasu. Ceramika Magdy Jugo stanowi dowód na to, że najciekawszy design rodzi się na styku kontrolowanego rzemiosła i nieokiełznanej natury, wsłuchania się w subtelny rytm historii. Kolekcja „Sen o Regionie” zaprojektowana w ramach doktoratu na Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz w Poznaniu, poświęconego emocjonalnym aspektom ceramiki użytkowej, zasługuje na ocenę summa cum laude. I mimo iż z tej mąki chleba nie będzie, a zamiast niego powstaną naczynia i kafle, to sukces z pewnością został osiągnięty. Seria wyróżniona została w 2024 roku przez magazyn Elle Decoration w konkursie „Młodzi na Start”, a także przez jury w finale konkursu „Make Me!”.
Kolekcja „Sen o Regionie”, fot. Magda JugoRadykalny wizjoner
Co łączy najbardziej wpływowe grupy artystyczne i nurty włoskiego dizajnu drugiej połowy XX wieku? Andrea Branzi. Był nie tylko projektantem, ale przede wszystkim teoretykiem, który zdefiniował pojęcie radical design, a jego kariera stała się podróżą przez najważniejsze punkty zwrotne włoskiej awangardy. Już w latach 60., jako współzałożyciel grupy Archizoom, odrzucił modernistyczny dyktat funkcjonalności na rzecz wyobraźni i ironii. To wtedy powstała koncepcja No-Stop City. Utopijna wizja metropolii bez końca, opartej na siatce, narodziła się jako komentarz do doprowadzonych do granic absurdu wizji detronizowanego w tym czasie papieża architektury, Le Corbusiera. Branzi, podobnie jak rówieśnicy z kręgu sytuacjonistów, Archigramu czy Superstudio, poszukiwał lekarstwa na marazm ogarniający nowoczesność, a lekarstwa doszukiwał się w kiczu i pop-arcie, efemeryczności i zniekształceniu. Z tego czasu pochodzi projekt ikonicznej, falującej, modułowej sofy Superondy. W latach 70. projektant współtworzył Studio Alchimia, które następnie w latach 80. przyczyniło się do popularyzacji antydesignu i powstania wielbionego dziś przez miłośników wzornictwa z nutą nostalgii, kolorowego Memphis. Jego seria „Animali Domestici” z połowy lat 80. to powrót do prymitywizmu wplatającego w nowoczesne techniki brzozowe pnie i gałązki. Krzesła, regały i sofy ze swoimi niekonwencjonalnymi formami i nonkonformistycznymi materiałami pełniły rolę krytyki konsumpcjonizmu w kapitalistycznym społeczeństwie. Ten polityczny manifest przeczytać możemy teraz oczami Toyo Ito, jednego z najważniejszych twórców współczesnej sceny architektonicznej, współpracownika, a prywatnie przyjaciela geniusza z Florencji. Dzięki niezwykłej współpracy z autorem ekspozycji, na dorobek Branziego spojrzeć możemy z zupełnie nowej perspektywy podczas Triennale di Milano. Ito, wchodząc w dialog z antropologicznym podejściem Branziego, prowadzi widza od radykalnych eksperymentów lat 60. aż po ostatnie rozważania o sposobie, w jaki adaptujemy przedmioty oraz nas samych do ciągle zmieniającego się świata. Wystawę „Andrea Branzi by Toyo Ito: Continuous Present”, przygotowaną w kolaboracji z The Fondation Cartier pour l’art contemporain, można oglądać w samym sercu Mediolanu od 19 marca do 4 października 2026 roku. Choć nie będzie to pierwsza retrospektywa twórczości ojca radykalnego dizajnu od czasu jego śmierci w 2023 roku, a na stworzone przez niego obiekty trafimy na co dzień w największych europejskich muzeach, do odwiedzenia ekspozycji zdecydowanie zachęca jednocześnie intymne, wirtuozerskie i autorskie ujęcie laureata Nagrody Pritzkera, Ito.
Andrea Branzi, © fot. Olivier Benoit-GoninTypy to jeden z filarów każdego magazynu K MAG. Nasi redaktorzy i redaktorki dokładają wszelkich starań, żeby opowiedzieć wam o nietuzinkowych zjawiskach i wybitnych postaciach ze świata muzyki, sztuki, mody, dizajnu i filmu.


