7 filmów świątecznych, które mogą zastąpić "Kevina samego w domu"

21-12-20181 min czytania
7 filmów świątecznych, które mogą zastąpić "Kevina samego w domu"
Kadr z "Mean Girls - Jingle Bell Rock" (YouTube)
/tekst: Monika Kurek/
Ho, ho, ho! Nie da się nie zauważyć, że Święta tuż za rogiem. Ozdoby, iluminacje oraz tłumy ludzi w centrach handlowych. Mamy nadzieję, że wybraliście już prezenty i jesteście gotowi na żmudne lepienie pierogów w niedzielę i poniedziałek. Po intensywnych przygotowaniach, nastąpi czas na odpoczynek. Nic nie relaksuje tak jak dobry film.
Zamiast telewizyjnej papki, warto wybrać nieco inną drogę. Nie musicie po raz dziesiąty oglądać „Kevina samego w domu”. W tym zestawieniu każdy znajdzie coś dla siebie. Bez względu na to czy jesteście fanami świąt czy nie! Przedstawiamy 7 (około)świątecznych filmów:
1/7
Ekspres polarny (2004), reż. Robert Zemeckis
Zestawiene otwieramy ciepło, wzruszająco i familijnie. Szalona podróż na biegun północny może zaowocować czymś więcej niż odzyskaną wiarą w magię Świąt. „Pomimo, że stałem się starszy, to dzwonek wciąż dla mnie dzwoni tak jak i dla wszystkich, którzy prawdziwie wierzą” – ten i wiele innych cytatów głosem Toma Hanksa (w roli m.in. Świętego Mikołaja czy konduktora) tchnie w Was nadzieję na lepsze jutro oraz lepszy rok. Uwierzycie ponownie w ludzkość i nawet babcia dokładającą po raz trzeci sałatkę jarzynową przestanie być irytująca.
The Spirit of Christmas (2015), reż. David Jackson
Hybryda świątecznego cukierkowego klimatu rodem z 2000 roku i creepy motywów - taki jest właśnie film „The Spirit of Christmas”, opowiadający o ambitnej prawniczce Kate, która podejmuje się sprzedaży nawiedzonego domu przed końcem roku. Sęk tkwi w tym, że ów dom zamieszkuje duch – i to bardzo przystojny. Aby pozbyć się niechcianego lokatora Daniela, Kate będzie musiała złamać klątwę, która na nim ciąży. Zgodnie z nią mężczyzna powraca do świata żywych na 12 dni podczas każdych świąt.
Uważaj, kochanie (Better Watch Out) (2016), reż. Chris Peckover
Synkretyzmem gatunkowym charakteryzuje się też australijski „Better Watch Out”. Najbliżej mu do „Domu w Głębi Lasu” czy „The Final Girls” tylko, że ze świętami w tle. Fabułę można streścić jednym zdaniem: opiekunka oraz jej 12-letni podopieczny stawiają czoła włamywaczom. Jeśli myślisz, że wiesz, co się wydarzy, to jesteś w błędzie. Choć za oknem śnieg, a w salonie stoi choinka, to nie wszyscy są w miłosiernym nastroju. „Better Watch Out” łączy elementy czarnej komedii, slashera klasy B oraz klasycznego świątecznego filmu. Choć Australia nie ma u siebie nawet śniegu, podeszła do zadania znacznie ambitniej aniżeli zrobienie horrorowej wersji „Kevina”.
Miasteczko Halloween (The Nightmare Before Christmas) (1993) - reż. Henry Selick
Tim Burton w świątecznym klimacie. Czy może być lepiej? Dyniowy Król - w którego miasteczku przez cały rok panuje Hallowen - natrafia niespodziewanie na Świąteczne Miasteczko. Inspiruje go to na tyle, że planuje wprowadzić świąteczne atrybuty do Miasteczka Halloween. Wynika z tego oczywiście totalny chaos. Mieszkańcy są raczej zmieszani i nie do końca czują świąteczny klimat. Zresztą tyczy się to również samego Króla. Chęć zajęcia miejsca Świętego Mikołaja prowadzi do różnych absurdalnych sytuacji. Jeśli oglądaliście „Gnijącą Pannę Młodą”, to wiecie czego się mniej więcej spodziewać. Będzie śmiesznie, ale i wzruszająco. Czy Dyniowy Król jest Mikołajem o którym marzyliście?
Biegając z nożyczkami (2006), reż. Ryan Murphy
Choć film bazujący na powieści Augustena Burroughs nie jest stricte świąteczny, ma w sobie świąteczny motyw, którego nie sposób pominąć. Kiedy główny bohater wchodzi do domu doktora Fincha (bo jego matka nie jest w stanie się nim dłużej zajmować), od razu rzuca mu się w oczy stojąca w salonie gigantyczna choinka. Jak się okazuje, świąteczne drzewko stoi tam przez cały rok. Dzieci doktora nie muszą chodzić do szkoły, a „świąteczne wolne” trwa nieprzerwanie. Zabawa w elektrowstrząsy jest na porządku dziennym i nikogo nie dziwi żona Fincha podjadająca psią karmę. Wszystko jest przecież okej. A choć Doktor Finch wygląda kropkę w kropkę jak Święty Mikołaj, wcale nie chcielibyście dostać od niego prezentu.
Wredne dziewczyny (Mean Girls) (2004) - reż. Mark Waters
„Jingle Bell Rock” w wykonaniu Reginy George i spółki jest jednym z najbardziej ikonicznych występów w historii kina. Klika ubrana w kostium Mikołajka radośnie hasa po scenie, a mama Reginy („nie zwykła mama, fajna mama!”) również dzielnie – i seksownie – próbuje ruszać się w rytm muzyki. Pamiętajcie, Święta to nie zawsze rozciągnięte swetry i wujek z krzaczastym wąsem. Bohaterki „Wrednych dziewczyn” postawiły na seksowne Święta Bożego Narodzenia i to również jest jakaś metoda. Czy Święta czy nie, jest to zresztą jeden z tych klasycznych młodzieżowych filmów, które zawsze warto sobie przypomnieć.
Zamiana z księżniczką (The Princess Switch) (2018), reż. Michael Rohl
Netflix przywrócił do życia Vanessę Hudgens („High School Musical”), serwując na święta komedię o której marzyliście od czasów bliźniaczek Olsen. Księżna nieistniejącego kraju (Amelia „Mia” Mignonette Grimaldi Thermopolis Renaldo...) zamienia się na życie z miastową dziewczyną-piekarzem, która przypadkiem wygląda… zupełnie tak samo jak ona. Święty Mikołaj, urocze nastolatki i przystojni panowie. Netflix zna przepis na idealny film świąteczny. Film – oprócz bycia ciepłą, familijną opowiastką – zadaje parę pytań na temat tego, kim jesteśmy, kim chcemy być i co w życiu jest naprawdę ważne.
FacebookInstagramTikTokX