„– Jest to wyraźny sygnał, że możliwe jest rozwiązywanie sporów granicznych w pragmatyczny i pokojowy sposób, w którym wszystkie strony są zwycięzcami –” podkreślił szef duńskiej dyplomacji, Jeppe Kofod.
Gdyby tak wyglądały wszystkie wojny, świat byłby pięknym miejscem. Nie doszło do żadnej bitwy, nie użyto czołgów i nie padły żadne strzały.
Wszystko zaczęło się w 1973 roku, gdy Dania i Kanada przystąpiły do wytyczenia granicy pomiędzy należącą do Danii Grenlandii a Kanadą. Niestety rządy państw nie mogły dogadać się co do tego, do kogo powinna należeć wyspa Hansa. Jak podaje BBC, w 1984 Kanadyjczycy zostawili na wyspie drobny upominek. Zawiesili flagę Kanady oraz zakopali pod masztem butelkę kanadyjskiej whisky. Duński minister ds. Grenlandii postanowił odpłacić im pięknym za nadobne i kilka tygodni później podmienił flagę oraz podrzucił butelkę najlepszego kopenhaskiego sznapsa. Poszedł jednak o krok dalej i dołączył karteczkę z napisem: „Witajcie na duńskiej wyspie". Wymiana flag, butelek i karteczek trwała przez kilkadziesiąt lat.
Inspiracją do zakończenia sporu była wojna trwająca między Rosją i Ukrainą. Porozumienie dotyczące podziału wyspy zostało podpisane w stolicy Kanady, Ottawie. Aby tradycji stało się zadość, podpisanie umowy przypieczętowano wymianą butelek z alkoholem.