Kiedy Timothée Chalamet wyznał na wspólnym evencie z Matthew McConaugheyem, że nie chce pracować w gatunkach, które „nikomu już nie są potrzebne” wymieniając balet oraz operę, zapewne spodziewał się chwilowego mrugnięcia oka od widowni, nie globalnej kontrofensywy Metropolitan Opera.
Town hall zorganizowany przez CNN i Variety odbył się 24 lutego w Austin w Teksasie. Chalamet i McConaughey dyskutowali o kurczeniu się uwagi widzów oraz o tym, czy filmy muszą teraz zaczepiać widza akcją od pierwszej minuty.
Po czym, wyczuwając ryzyko, dodał: „Wszelki szacunek dla ludzi z opery i baletu. Cholera, właśnie bez powodu zaatakowałem”. McConaughey potakując pospiesznie zaznaczył, że nie był to atak.
Reakcja była błyskawiczna i z klasą. Metropolitan Opera opublikowała na Instagramie wideo dokumentujące pracę scenografów, krawców i performerów, opatrując je słowami Chalameta:
LA Opera wystawiła zdjęcie z produkcji „Akhnaten” Philipa Glassa i dodała, że chętnie zaoferowałaby Chalamet darmowe bilety, gdyby tylko spektakl się nie wyprzedał.
Royal Ballet and Opera w Londynie opublikowało filmik z napisem „WE CARE ❤️” i zaprosiło aktora do Królewskiej Opery słowami:
English National Opera poszło dalej: zaoferowało Chalamet darmowe bilety, Seattle Opera wyciągnęło z sytuacji korzyść komercyjną – kod rabatowy „TIMOTHEE" dawał 14% zniżki na „Carmen”.
Indywidualne odpowiedzi były jeszcze ostrzejsze. Sopranistka Candice Hoyes skomentowała: „Opera to nie Keeping Up with the Kardashians”. Isabel Leonard, trzykrotna zdobywczyni Grammy, skrytykowała Chalameta za „tanie strzały w kolegów po fachu”. Dyrygentka Alondra de la Parra wyraziła nadzieję, że aktor „przemyśli swoje słowa”.
Sprawy rodzinne
Sprawy skomplikowało jeszcze jedno. Jak przypomniało Pointe Magazine, matka Chalameta, Nicole Flender, studiowała w School of American Ballet i dostała się na Yale dzięki stypendium tanecznemu — a następnie przez lata uczyła tańca w nowojorskich szkołach publicznych. Sam Chalamet był niedawno fotografowany w czapce z logo New York City Ballet.
Ktoś w mediach społecznościowych napisał po prostu: „Timmy, jesteśmy zdezorientowani”.
Afera wybuchła już po zakończeniu głosowania akademii, więc nie zaszkodzi Chalametowi w wyścigu o Oscara za „Marty Supreme”. Co nie zmienia faktu, że zdanie wypowiedziane półżartem i natychmiast przez niego samego zakwestionowane rozrosło się w debatę o kulturowej hierarchii, elitaryzmie i o tym, co naprawdę jest „nikomu niepotrzebne”.
![Timothée Chalamet kontra opera i balet. Darmowe bilety i lekcja pokory [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_timothee_chalamet_cnn_town_hall_022326_dc137a2683944a979274da8a25502de3_0646a2d79e.jpg&w=1920&q=80)