Suknię, która wzbudziła tyle zainteresowania znalazła Sara Rivers-Cofield, miłośniczka zbierająca okazy dawnej mody. Po powrocie do domu z nowym nabytkiem, odkryła zagięte kawałki papieru w kieszonce pod obszyciem. Tekst na nich zawierał nazwy miejscowości, czasowniki i rzeczowniki. Dodatkowo widniały cyfry między wierszami, kolorowe oznaczenia linii oraz notatki na marginesie. Przypuszczano, że są to zapisy godzin.
Specjaliści szybko odrzucili część teorii, uznając, że najprawdopodobniej jest to rodzaj kodu telegraficznego. Wayne Chan z Uniwersytetu Manitoby przy współpracy z National Oceanic and Atmospheric Administration dokonali złamania kodu. Ich wnioski wskazywały na to, że zawarte informacje pochodziły z stacji pogodowych w USA i Kanadzie, które były przekazywane do biura Signal Service w Waszyngtonie. Każda linia tekstu rozpoczynała się od jawnej lokalizacji stacji, po czym następowały zakodowane dane dotyczące temperatury, ciśnienia, opadów, kierunku i prędkości wiatru, chmur i zachodu słońca.
Odkrycie zaszyfrowanego przekazu ma znaczenie nie tylko dla badaczy i historyków, ale także dla ogółu społeczeństwa. Dzięki niemu możemy lepiej poznać, w jaki sposób w przeszłości dokonywano prognoz pogody i jakie metody były wówczas stosowane. Jest to szczególnie istotne w kontekście obecnych zmian klimatycznych.