Większość z nas już w dzieciństwie zdradzała zapędy do zostania kinomanem. Zresztą które dziecko nie lubi oglądać kreskówek, bajek i filmów dla dzieci? My lubiliśmy, a każdy z nas miał swoje ulubione typy. Z okazji Dnia Dziecka chcieliśmy razem z wam je powspominać. Oglądaliście i uwielbialiście to samo, co my? A może mieliście zupełnie inne ulubione filmy dzieciństwa?
Jak zwykle w podobnych sytuacjach, trudno mi ograniczyć się tylko do jednego tytułu. Są więc dwa – jedna kreskówka i jeden film aktorski.
„101 dalmatyńczyków” – to zdecydowanie bajka mojego dzieciństwa. Pierwsze symptomy tego, że do dzisiaj lubię nieco mroczniejsze opowieści. Film po raz pierwszy oglądany na skaczącej po ekranie wersji VHS wzruszył mnie, pobudził i zaczarował. A najbardziej kocham scenę, w której porównuje się ludzi do ich psów... Trafne i ponadczasowe!
„Nieśmiertelny” – jedne z pierwszych wagarów w moim życiu. Do tego zainicjowane przez mojego Tatę, który usłyszał, że mam serię klasówek i niekoniecznie się do nich przygotowałem. Nieodżałowane kino Skarpa w Warszawie, podróże w czasie, walki na miecze, męskie emocje, Christopher Lambert i Sean Connery, a w tle muzyka Queen. Od tej pory stałem się wielkim fanem Freddiego, a był to rok 1986...
