Biżuterię Agnieszki poznałam przy okazji wystawy „Perfumeryzm” w Łódzkiej Kamienicy Hilarego Majewskiego, na której była prezentowana – i to nie bez powodu. Jej biżuteria wychodzi poza funkcję ozdoby, bo autorka traktuje ją jak małe, osobiste projekty rytualne.
W centrum jej pracy znajduje się zapach: zmysł o najdłuższej pamięci, zdolny przywołać emocje i obrazy sprzed lat w jednej chwili. Forma jubilerska staje się tu nośnikiem – biżuterię można nie tylko nosić, ale też doświadczać.
Projekty odwołują się do symboliki alchemicznej i archetypów obecnych w kulturach od tysięcy lat – skarabeusza, jaja orfickiego. Inspiracją jest między innymi starożytny Egipt, gdzie gliniane obiekty namaszczano wonnymi olejami w rytuałach przemiany. Współczesna forma spotyka się tu z czymś bardzo pierwotnym – gestem, zapachem, pamięcią ciała.
Powstaje na pograniczu biżuterii użytkowej i sztuki konceptualnej. Towarzyszy w codzienności, ale otwiera też przestrzeń na bardziej intymne doświadczenie.