Spór o Kleksa – nowa wersja filmu wzbudza mieszane uczucia. Podobnie piosenki w wykonaniu młodych, polskich gwiazd

01-02-20242 min czytania
Spór o Kleksa – nowa wersja filmu wzbudza mieszane uczucia. Podobnie piosenki w wykonaniu młodych, polskich gwiazd
fot. materiały prasowe
Kultowa „Akademia Pana Kleksa” przeszła rewolucję, również muzyczną. Zaskakująca aranżacja i wykonawcy nowej wersji  znanych piosenek, podzielili publiczność i słuchaczy.

To całkiem inna bajka

Do stworzenia nowej wersji piosenki „Witajcie w naszej bajce” producenci filmu zaprosili czołówkę polskich muzyków. Główny temat muzyczny filmu nie był jednak pierwszą odsłoną ścieżki dźwiękowej do Kleksa. Jako pierwsza na scenę wkroczyła sanah, która podjęła się wyśpiewania piosenki „Jestem twoją bajką”, której wersję sprzed wielu lat wykonała Zdzisława Sośnicka.
Następnie usłyszeliśmy „Witajcie w naszej bajce” – piosenkę nagrał wyjątkowy skład: Mrozu, Artur Rojek, Kasia Sochacka, Bedoes 2115, Sokół, Ralph Kaminski, Igo i Brodka. Do obu utworów powstały teledyski, które szybko stały się hitem You Tube'a. Pojawił się nawet sam Piotr Fronczewski, który w oryginalnej wersji wcielił się w rolę Pana Kleksa.
Czekaliście na to 40 lat powiedział w teledysku aktor.

Jest jeden problem

Niestety nie wszystkim spodobały się piosenki, których wersje oryginalne zna większość Polaków 40 plus. Dziennikarz Gazety Wyborczej, Jarek Szubrycht, napisał w artykule zatytułowanym „Twórcy muzyki do nowego »Kleksa« dali plamę. Sanah i wariacja na temat »Męskiego Grania« nie pomogły”:
„Pomysł, że ktoś dzisiaj miałby przebić oprawę muzyczną do pierwszego filmu o Kleksie przygotowaną przez Andrzeja Korzyńskiego można między bajki włożyć”.
Zarzucił nowym aranżacjom sztampowość i zbyt duże podobieństwo kompozycyjne i aranżacyjne do piosenek znanych jako hymny z popularnego cyklu koncertów. Pod artykułem pojawiły się głosy broniące nowych kompozycji, jednak sporo komentujących zgodziła się z dziennikarzem.
Zarzuty wobec filmu wypunktowała z kolei Rzeczpospolita. Jacek Marczyński wytknął twórcom „zbyt wyraźne inspiracje cyklem o Harrym Potterze”.
Ada – podobnie jak Harry – ma powikłaną sytuację rodzinną, nauka w Akademii ma pomóc wyzwolić ukrytą w niej silę, a zaczerpnięta z powieści Brzechwy historia księcia zamienionego w szpaka Mateusza, to kolejna odmiana walki ze złymi mocami, tak istotnymi w przygodach Harry’ego Pottera. Tu zaś Ada musi stoczyć wojnę z bandą ludzi-wilków napisał w recenzji dziennikarz.
Magazyn Wprost zastanawiał się z kolei wraz z dr Katarzyną Szumlewicz nad sensem zastąpienia Adasia Adą słusznie zauważając, że „popkultura zamienia teraz słynnych chłopców w dziewczynki” nie zawsze z dobrym rezultatem.
Pomimo krytyki i wielu umiarkowanych recenzji, tytuł jest ogromnym sukcesem kinowym. Film już po pokazach premierowych zdobył rekordowy wynik w historii polskiego box office'u, a dalej było tylko lepiej. Wciąż wyświetlany w kinach, przyciąga zarówno młodszych widzów, jak i tych, którzy wychowali się na wersji oryginalnej i marzyli, by chociaż na jeden dzień znaleźć się w bajkowej akademii. Nasza recenzja Kleksa już wkrótce, stay tuned!
FacebookInstagramTikTokX