Z artystkami i artystami związanymi z 3D, VR i AR spotkałam się w salonie gier wśród neonowych rybek plujących wodą, pistoletów strzelających w zombie i gamerskich foteli do rajdów samochodowych. Rozmawialiśmy o śladzie węglowym, przyszłości 3D, cute zwierzątkach, cyberfeministycznej szkole przyszłości oraz graniu w gry. Mimo że nikt nie odpowiedział na pytanie o wstydliwe sekrety z „The Sims”, poznajcie utalentowane osoby, dla których sztuka nie ma absolutnie żadnych granic.

Miłośnik popkultury i nieoczywistego piękna. Sztukę i plastykę postrzega jako ważne elementy życia społecznego, dlatego w swojej praktyce zajmuje się wprowadzaniem ich do szerszego obiegu niż galeryjny. Założyciel i wokalista grupy disco polo Galactics, członek Czosnek Studio. Eksperymentuje ze środowiskiem VR, silnikami do robienia gier i technologią NFT. Tworzy rysunki, rzeźby, obrazy cyfrowe i scenografie teatralne.
Miałeś kiedyś sen w 3D?
Właśnie, o dziwo, nie. Tak samo jak nigdy nie śnił mi się żaden interfejs ani system operacyjny, choć spędzam w nich dużo czasu. Śnią mi się rzeczy wynikające w jakiś sposób z gier lub programów. Niedawno było to takie „skill tree” bohatera w formie ogromnej świątyni, gdzie po zdobyciu nowej umiejętności do katedry dobudowywały się kolejne skrzydła. W moim wyobrażeniu był to tutorial tłumaczący zasadę działania – chodziłem po labiryncie strzelistych sal, każda była zakończona ołtarzem bądź rzeźbą przedstawiającymi jakąś umiejętność, natomiast korytarze schodziły się w środku głównej sali z wielkim posągiem postaci.
Wiem, że jesteś miłośnikiem „Love Island”. Wyobraź sobie, że bierzesz udział w nowej edycji, ale musisz wcielić się w uczestnika z poprzednich i dodać coś od siebie. Kogo wybierasz i jaki update robisz?
Piotrek i Paweł, Bliźniaki z Piekła, które łączę w jedno ciało z dwiema głowami. Moment, w którym weszli do willi, był jakby ktoś wrzucił do środka dynamit. Ich poranne, niemal plemienne ćwiczenia, niesamowite twarze, gibkość, gumowatość, energia – to chyba najlepsza edycja „Love Island” pod względem katalogu postaci. Mutanty to moja słabość, więc definitywnie łączę ich w jedną postać, zakładam pastelowe slipy i skaczę na bombę do basenu.
Możesz zamieszkać w dowolnej grze komputerowej. Jak będzie wyglądało twoje nowe życie?
Gdy jako dziecko nie mogłem zasnąć, wyobrażałem sobie, że zasypiam w miejscu, gdzie robiłem ostatniego sejwa w grze, w którą akurat grałem. Zawijałem się w kokon w jakimś szybie wentylacyjnym tajnej bazy UNATCO w „Deus Ex” albo w ciemnym zakamarku zamku z „Return to Castle Wolfenstein”. Kiedy grasz w grę, czytasz książkę albo oglądasz film, wydaje ci się, że rzeczywiście przeprowadzasz się do tego świata, a twoje życie zaczyna być powiązane ze specyfiką danej przestrzeni, z jej problemami i narzędziami. Światy, w których ostatnio spędzam (za dużo) czasu, to: „Cyberpunk”, „Tiny Tina’s Wonderlands” i „Half Life Alyx”. Do mieszkania wybieram jednak „Wonderlands”, gdzie mam najbardziej wyekspioną postać i jest zdecydowanie najprzyjemniej.
Masz nieskończony budżet na drukarkę 3D, która drukuje rzeczy wielkości ludzi. Co zaprojektujesz?
Nieskończony budżet to dla mnie też nieskończony czas i uwaga, więc realizuję swoje marzenie o firmie P.H.U. RAFIK zaopatrującej sklepy „Wszystko po 5 złotych” – solniczki, pudełka, kubeczki, czapeczki, podkładki pod talerze, łapki na muchy, figurki, formy do ciast. A tak serio, właśnie coś takiego mi się marzy. Może w formie spółdzielni artystycznej produkującej rzeczy z fantazją i nieco funkcjonalne. Pociągające jest też półprodukowanie obiektów: tworzenie prac będących surowymi modelami 3D i sprzedawanie ich osobom, które same je drukują w kolorze i rozmiarze, jakie im pasują, malują je albo od razu wstawiają do swojego wirtualnego pokoju. To podobna idea customizacji do tej z początków internetu. Mianowicie, CSS strony jest unikalny i po stronie użytkownika, co oznacza, że ta sama strona u każdego wygląda inaczej. Pozostawienie takiej „niedomkniętej furtki” może być bardzo stymulujące dla całego środowiska – chociażby z gamerskiej sceny modderskiej wyszło do mainstreamu mnóstwo ciekawych projektów i deweloperów.
Czy świat 3D może jeszcze zaskoczyć?
Odpowiem przewrotnie, że nie, bo spodziewam się, że będzie coraz bardziej niesamowity, nieograniczony, potentny – i to jest super. Wraz z rozwojem 3D technika ta staje się coraz bardziej niewidoczna, powszechna i zostawia po sobie mniej śladów. Porównując prace dwóch artystów cyfrowych dziesięć lat temu, widziałaś dużo podobieństw – ograniczenia shaderów, jakości tekstur i ilości poligonów w modelach powodowały, że większość prac miała podobny sznyt, niezależnie od artstyle’u. Łatwo było zebrać wszystko pod hasłem „3D”. Podejrzewam, że obecnie trudno wrzucić do jednego worka wszystkie osoby, z którymi przeprowadzasz ten wywiad. Chciałbym, aby przestało mieć znaczenie, czy dana praca to zdjęcie, render czy obraz. To artysta „3D” czy artysta „farba olejna”? Czy świat farby olejnej może jeszcze zaskoczyć?


