By docenić format reality show, bynajmniej nie trzeba być smakoszem meandrów i odmętów telewizji. Na ten styl, sztuczny i wyolbrzymiony, można już nawet przymknąć oko. Za prawdę, łatwo wtedy zapomnieć, że ani nie jesteś drag queen, ani nie prowadzisz restauracji z kuchnią polską. I o ile Magda Gessler bez mrugnięcia okiem prezentuje nam swój lekko surrealistyczny bestiariusz Polaków, o tyle program RuPaula Charlesa to ekstrawagancka egzotyka.
Już w 2009 roku okazało się, że drag queens są niezastąpionymi osobistościami showbiznesu. Mają życiorysy na tyle barwne, osobowości tak porywające i takie nagromadzenie wszelkich talentów, że program z ich udziałem łączy najlepsze cechy Top model i Mam talent!.
Bez względu na to, jak daleko która z dziewczyn wspięła się po drabinie konkursu, większość z nich stała się prawdziwymi celebrytkami z dość imponującą karierą w przemyśle rozrywkowym lub modowym – czy, jak same twierdzą, (a ich fani przytakują), czymś w rodzaju „świętych wśród gejów”. Bo też i cała społeczność RuPaula to dziś ogromne imperium. Przez jury programu przewinęły się tabuny gwiazd, by wymienić tylko: Miley Cyrus, Lady Gagę, Marca Jacobsa, Arianę Grandę, Cher, czy Lil Kim. Oglądają nie tylko osoby identyfikujące się z kulturą LGBTQ+, ale właściwie wszyscy: dziadkowie, styliści, licealiści, kury domowe.
Legenda miejska głosi, że to cyganka wywróżyła matce RuPaula, że jej dziecko będzie sławne. Ernestine Charles postanowiła wtedy nadać swojemu synowi imię godne gwiazdy – czyli takie, którego nie nosi nikt inny na świecie. Przepowiednia spełniła się: RuPaul stał się w końcu światową gwiazdą, ale przez dekady, z mniejszym lub większym powodzeniem, harował na swoją rozpoznawalność. Właściwie prawdziwą sławę przyniósł mu dopiero własny program, ale za to jego konferansjerskie zdolności zostały wreszcie docenione. W 2016 i 2017 roku otrzymał Nagrodę Emmy w kategorii „Najlepszy prowadzący program reality show”, a w 2018 został pierwszą drag queen, która otrzymała swoją gwiazdę na słynnej Alei Gwiazd w Los Angeles.
Tym bardziej więc cieszy, że pierwszy sezon RuPaul's Drag Race: Wielka Brytania poprowadzi nie kto inny, tylko Ru. U jego boku zobaczymy znaną z amerykańskiej edycji jurorkę Michelle Visage. W skład jury wejdą również Graham Norton, irlandzki aktor, komik i prezenter telewizyjny, który pojawił się już gościnnie w All Stars 2, oraz Alan Carr – brytyjski komik i osobowość telewizyjna. Wśród gości specjalnych zobaczymy m.in. aktorkę Gry o tron Maisie Williams, supermodelkę Twiggy, znanego z roli Spider-mana Andrew Garfielda, czy Geri Horner z kultowej formacji Spice Girls.
Na antenie BBC Three będzie można oglądać program już od 3 października, podobnie jak przez BBC iPlayer. Niestety, jeszcze nie wiadomo, czy program będzie dostępny w streamingu poza granicami Wielkiej Brytanii.
RuPaul poprowadził brytyjski program zaraz przed 12. sezonem amerykańskiego RuPaul's Drag Race. W specjalnym wideo zapowiedział kolejny sezon kasowego reality show, który zostanie wyemitowany na początku 2020 roku, tradycyjnie na antenie VH1. Można się spodziewać, że niedługo potem trafi też na platformę Netflix. Nie wiadomo jeszcze jakie uczestniczki wystąpią w sezonie 12, chociaż kasting został już zamknięty. Obsada All Stars 5 jest równie tajemnicza – choć w tym przypadku trudno zliczyć ilość zakładów, teorii spiskowych i możliwych scenariuszy. Odpalajcie silniki.