W sobotę na profilu FB poznańskiej restauracji Parma&Rukola pojawił się wpis, w którym jej przedstawiciele proszą o nieprzychodzenie do lokalu z dziećmi poniżej szóstego roku życia. Decyzję tę motywowano chęcią zapewniania większego komfortu gości bez małych dzieci, dołączono też zdjęcia ukazujące zabrudzenia krzeseł i podłogi, jak można przypuszczać powstałe po wizycie kilkulatka. Post do tej pory zebrał 18 tysięcy reakcji i ponad 7 tysięcy komentarzy, w większości pozytywnych, odbił się również szerokim echem w mediach.
Wiele osób cieszyło się, że zyska strefę wolną od wrzasków bąbelków, często niedostatecznie pilnowanych przez rodziców. Choć sercem można popierać takie pomysły, rozum i prawo podpowiadają jednak, że takie segregowanie ludzi nie powinno mieć miejsca. Czym innym jest zakaz wprowadzania psów czy wnoszenia swoich napojów, a czym innym zakaz przychodzenia z istotą ludzką. Nieprzyjmowanie małych dzieci nie jest też w tym przypadku podyktowane względami bezpieczeństwa - chodzi tu jedynie o wygodę - innych gości i obsługi lokalu.
Głos w sprawie zabrał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który przestrzega przed taką formą dyskryminacji:
Dziś na fanpage'u restauracji opublikowano kolejny wpis, w którym restauracja, po wywołaniu ogromnej dyskusji, podtrzymuje swoje zdanie:
Intencje restauracji i jej krucjata przeciwko niesfornym dzieciom wydają się zrozumiałe. Być może jednak, zamiast odradzać przychodzenie ze wszystkimi dziećmi poniżej szóstego roku życia, lepiej by było po prostu zwracać uwagę gościom, którzy niedostatecznie pilnują swoich pociech (tym bardziej, że być głośno i rozrzucać jedzenie mogą też osoby dorosłe). Jedno w całym zamieszaniu z pewnością się autorom wpisu udało - zdobyć darmowy rozgłos.
O wypowiedź poprosiliśmy Jana Ponińskiego, właściciela Weranda Family (prowadzącego popularne restauracje w Poznaniu i w warszawskiej Hali Koszyki):


