Poznańska restauracja nie chce gościć dzieci poniżej 6. roku życia. Burza wokół tej decyzji trwa

Autor: Karol Owczarek
28-08-20193 min czytania
Poznańska restauracja nie chce gościć dzieci poniżej 6. roku życia. Burza wokół tej decyzji trwa
Zdjęcie z profilu FB Parma i Rukola caffe &ristorante Poznań, www.facebook.com/parmairukola
W sobotę na profilu FB poznańskiej restauracji Parma&Rukola pojawił się wpis, w którym jej przedstawiciele proszą o nieprzychodzenie do lokalu z dziećmi poniżej szóstego roku życia. Decyzję tę motywowano chęcią zapewniania większego komfortu gości bez małych dzieci, dołączono też zdjęcia ukazujące zabrudzenia krzeseł i podłogi, jak można przypuszczać powstałe po wizycie kilkulatka. Post do tej pory zebrał 18 tysięcy reakcji i ponad 7 tysięcy komentarzy, w większości pozytywnych, odbił się również szerokim echem w mediach.
Wiele osób cieszyło się, że zyska strefę wolną od wrzasków bąbelków, często niedostatecznie pilnowanych przez rodziców. Choć sercem można popierać takie pomysły, rozum i prawo podpowiadają jednak, że takie segregowanie ludzi nie powinno mieć miejsca. Czym innym jest zakaz wprowadzania psów czy wnoszenia swoich napojów, a czym innym zakaz przychodzenia z istotą ludzką. Nieprzyjmowanie małych dzieci nie jest też w tym przypadku podyktowane względami bezpieczeństwa - chodzi tu jedynie o wygodę - innych gości i obsługi lokalu.
Głos w sprawie zabrał Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który przestrzega przed taką formą dyskryminacji:
- Jeśli dziecko niszczy własność restauracji właściciele lokalu mają prawo do wystąpienia przeciwko jego rodzicom z roszczeniami i/lub wyprosić z lokalu. Tak samo, jak wtedy, gdy np. pijany mężczyzna wrzeszczy, awanturuje się i niszczy wyposażenie. Ale nie mają prawa zakazać wstępy WSZYSTKIM dzieciom, lub WSZYSTKIM mężczyznom. Bo przecież nie wiadomo czy taki mężczyzna nie stanie się agresywny, gdy się upije. Ostrzegamy wszystkich właścicieli lokali gastronomicznych, którzy wprowadzili nieuzasadnioną segregację klientów ze względu na ich wiek i i zakazują wpuszczania dzieci do restauracji. - czytamy w tekście opublikowanym w social mediach przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Dziś na fanpage'u restauracji opublikowano kolejny wpis, w którym restauracja, po wywołaniu ogromnej dyskusji, podtrzymuje swoje zdanie:
- Przede wszystkim wpływ na taką decyzję mieli goście naszej restauracji. Coraz częściej zgłaszali nam, że chętnie zjedliby posiłek w kameralnej atmosferze, czy wybrali się na romantyczny obiad bądź kolację. Co ciekawe to opinia także rodziców, którzy co oczywiste kochają swoje pociechy najmocniej na świecie, ale czasem po prostu chcieliby odpocząć. Pragniemy zapewnić, że zarówno rodziny, jak i dzieci są u nas bardzo mile widziani. Prosimy jedynie o niezabieranie ze sobą najmłodszych, czyli dzieci poniżej 6 roku życia - czytamy w poście na profilu facebookowym lokalu.
Intencje restauracji i jej krucjata przeciwko niesfornym dzieciom wydają się zrozumiałe. Być może jednak, zamiast odradzać przychodzenie ze wszystkimi dziećmi poniżej szóstego roku życia, lepiej by było po prostu zwracać uwagę gościom, którzy niedostatecznie pilnują swoich pociech (tym bardziej, że być głośno i rozrzucać jedzenie mogą też osoby dorosłe). Jedno w całym zamieszaniu z pewnością się autorom wpisu udało - zdobyć darmowy rozgłos.
O wypowiedź poprosiliśmy Jana Ponińskiego, właściciela Weranda Family (prowadzącego popularne restauracje w Poznaniu i w warszawskiej Hali Koszyki):
- Każdy lokal gastronomiczny może prowadzić taką politykę, jaką uważa za słuszną. Są restauracje, również w Polsce, gdzie wstęp mają np. tylko osoby w wieku powyżej 14 lat. Ważne by nie segregować ludzi ze względu na płeć, orientację seksualną, religię czy światopogląd, co jest łamaniem prawa. W naszych lokalach są mile widziani goście z małymi dziećmi, jednak gdy małe dziecko spowoduje znaczące szkody mienia, obciąża się kosztami jego opiekunów. Działa to też w drugą stronę - jeśli np. kelner obleje ubiór gościa napojem, jako restauracja jesteśmy ubezpieczeni od takich zdarzeń i pokrywamy koszt naprawy szkody - mówi.
FacebookInstagramTikTokX