W Polskim Raju podział na damskie i męskie jest zabawą, nie ma tu też problemów z nadprodukcją ubrań. Kurtki „Szary wąż” i „Dąb Bartek”, bluza „Wiersz o frytkach”, topy „Instagramerki Cocomo” i „Rave”, koszula „Odblaskowy duszek”, sukienka „Elegancja” czy spódnica „Ikea” to ubrania z drugiej ręki, którym nadano nowe, poetyckie, multipłciowe życie. Polskiparadise.com tworzą Milena Liebe i Konrad Mizera.
Czym jest polskiparadise.com?
Tworzymy własną przestrzeń, do której przemycamy treści wynikające z żartów. Żartujemy na temat codzienności, ale też ze świata mody – streetwear i modnych marek. Oczywiście śmieszkowanie jest na drugim miejscu, bo Polski Paradise to przede wszystkim miejsce, w którym nie ma podziału na kategorie płci czy rozmiaru. Chcemy, aby każdy był sobą. Nie decydujemy o tożsamości innych.
Poświęcamy dużo czasu na szukanie ubrań, które później wystawiamy w butiku. Każda z tych rzeczy mocno zapada nam w pamięć, każdej nadajemy autorską nazwę, którą szybko podchwytują nasi przyjaciele i klienci. W ten sposób ubrania dostają od nas drugą szansę, nadajemy im zupełnie nowy sens.
Polski Paradise powstał również ze względów etycznych.
Zmęczyły nas sieciówki i fast fashion. Nie pasuje nam to, jak funkcjonuje współczesny przemysł odzieżowy, generujący przerażające zanieczyszczenia. Eileen Fisher (projektantka mody zaangażowana w etyczną produkcję) powiedziała: „Przemysł odzieżowy zajmuje drugie miejsce w rankingu branż najbardziej zanieczyszczających środowisko. Przed nim są tylko koncerny naftowe. To naprawdę brudny i paskudny biznes”. Nie chcemy się do tego przykładać, dlatego dajemy drugie życie ubraniom już wyprodukowanym. Trendy się powtarzają, obecnie moda wraca do estetyki lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Tak naprawdę sieciówki też mogłyby przestać sprzedawać nowe ubrania, a zamiast tego wygrzebywać ciuchy z archiwów.
Co ukształtowało estetykę waszego projektu?
Styl Paradise’u kręci się wokół estetyki 3D, starych gier komputerowych, gradientów z WordArtu oraz postaci z The Sims 1. Twórcą strony internetowej jest Sebek Janisiewicz, autor projektu † Polska 3d †. To właśnie z nim stworzyliśmy świat Polskiego Paradise’u.
Z czego w waszym butiku jesteście najbardziej dumni?
Ze spotykającej nas aprobaty. Motywuje nas to, że ludzie chcą być z nami i podzielają nasze poglądy.
A co z rzeczami, których nie macie, a bardzo chcielibyście mieć?
Mamy w planach kilka projektów i kolaboracji, nad którymi obecnie pracujemy, ale to na razie tajemnica. Naszym dużym „projektem na przyszłość” jest butik stacjonarny, ponieważ interakcja w internecie wciąż jest trudniejsza niż w realu. Choć oczywiście zawsze jesteśmy otwarci na ploteczki o ubraniach, które omawiamy w prywatnych wiadomościach.
Przede wszystkim przyjaciółmi, których zmęczyła praca w korporacji. Chcieliśmy razem stworzyć coś nowego, czego w Polsce jeszcze nie było. Konrad pracował wcześniej w polskich i zagranicznych agencjach modelingu. Milena jest stylistką, redaktorką i ilustratorką, od dawna związana z modą. Od kilku lat organizuje queerowy cykl imprez Queer Dating, będący alternatywą do randkowania za pośrednictwem aplikacji internetowych.
Myślicie, że genderową rewolucję i rozmycie sztywnych granic płciowych dostrzeżemy kiedyś na polskich ulicach?
Dzisiaj ta wizja brzmi dość abstrakcyjnie, ale właśnie o taką rzeczywistość walczymy. Po to powstał Polski Paradise.
W Polsce spotykacie się z wykluczeniem, śmiechem, agresją?
Mieszkamy w dużym mieście, dlatego możemy funkcjonować we własnej bańce i w otoczeniu znajomych, którzy tak jak my nie oceniają i nie kategoryzują. Oczywiście czasem ktoś nas wyśmieje, ale zdajemy sobie sprawę, że to wynika z lęku przed nieznanym. Ludzie wybierają wolność albo bezpieczeństwo. To dwie przeciwstawne formy funkcjonowania. Z bezpieczeństwem wiąże się konformizm – w tym przypadku w aspekcie ubioru, czego przykładem mogą być rurki. Kilka lat temu noszący je ludzie spotykali się z agresją i wyzwiskami, natomiast dzisiaj, kiedy mainstreamowa moda oswoiła się z tym krojem, noszą je nawet dresiarze. Rurki stały się bezpieczne.
Mieszkacie w Polsce, bo chcecie czy musicie?
Dużo się przemieszczamy, odwiedzamy znajomych w innych krajach, nie zamykamy się w schemacie Warszawy. Podróże zmieniają percepcję. Polska to dla nas fantastyczne miejsce do rozwoju, otaczają nas ludzie o podobnej mentalności. Mieszkanie w Polsce to nie kara, ale wyzwanie. Tworzenie Polskiego Paradise’u w obecności osób, które kochamy, wciąż jest najlepszą rzeczą, jaka mogła nam się tutaj przytrafić.