Iluzja szczęścia
W swoim filmie influencer Ojwojtek wielokrotnie podkreślał, że czuł się, jakby trafił do filmu „Truman Show". Pokazał rzeczywistość, która miała wyglądać perfekcyjnie dla turystów, ale właśnie ta wymuszona doskonałość zaczęła budzić w nim coraz więcej wątpliwości. Wszystko wydawało się starannie wyreżyserowane – każde miejsce, każda osoba, każdy najmniejszy szczegół miał swoje ukryte znaczenie.
Z każdą minutą podróży rosła w nim wątpliwość, czy to, co widzą, to prawda, czy tylko iluzja. Dlaczego pokazano właśnie te miejsca? Jakie były prawdziwe cele tej kontrolowanej wycieczki?
Jednym z najbardziej niepokojących momentów była wizyta w szkole podstawowej. Uśmiechnięte dzieci, powtarzały wyuczone frazy, takie jak: „Pyongyang is very beautiful" czy „Pyongyang is the capital of our country". W ich głosach było słychać napięcie – jakby każde słowo musiało być wypowiedziane bez cienia zawahania. Na tablicy w jednej z sal widniało przerażające hasło: „Be happy, role play" – co miało oznaczać? Tego nie wiedział nikt.
W tle, co chwilę rozbrzmiewała ta sama melodia – jeśli nie w szkole, to z ust przewodniczki. Była to pieśń „Friendly Father", hymn pochwalny na cześć Kim Jong Una. Ta obsesyjna, wszechobecna propaganda wywoływała ciarki na plecach. Przerażający był również występ w szkole dla dzieci uzdolnionych, które tańczyły właśnie do wspomnianego hymnu.
Propaganda, strach i życie w niewiedzy
Ojwojtek, przebywając w Korei Północnej, nieustannie czuł się pod stałą kontrolą. Z każdym dniem narastał w nim strach, że w hotelowym pokoju może być podsłuch. Czuł, że każdy jego ruch i wypowiedziane słowo są monitorowane. Czy to efekt propagandy i własnych obaw, czy może miał ku temu rzeczywiste powody?
Chociaż jedzenie było wyjątkowo dobre, a obsługa młodych Koreanki uprzejma i profesjonalna, influencer nie potrafił się pozbyć uczucia dyskomfortu. Wiedział, co dzieje się w innych częściach kraju – jak reżim kontroluje życie ludzi, jak wielką rolę odgrywa propaganda, a jak brutalnie tłumione są wszelkie przejawy niezadowolenia. Z każdą chwilą w tym zamkniętym świecie czuł się coraz bardziej rozdarty między luksusowym traktowaniem a świadomością, jaką rzeczywistość panuje w miejscach, gdzie nie ma turystów.
Czy mieszkańcy Korei Północnej naprawdę są tam szczęśliwi? To pytanie, które Ojwojtek postawił sobie i nam, widzom. W swoim filmie uchyla rąbka tajemnicy i dzieli się swoimi przemyśleniami na temat życia w tym zamkniętym reżimie.
Całe doświadczenie było równocześnie fascynujące i przerażające. To, co początkowo wydawało się kontrolowaną rzeczywistością, stało się w oczach Ojwojtka czymś znacznie głębszym – pytaniem o wolność, prawa człowieka i czy ludzie żyjący w tej szczelnie kontrolowanej rzeczywistości mogą odnaleźć w niej szczęście.