Polska jest jedynym państwem w Europie należącym do grupy z ekstremalnie słabym dostępem do antykoncepcji. Tak nisko w europejskim rankingu jesteśmy już trzeci rok z rzędu!
W środę 9 lutego Europejskie Forum Parlamentarne ds. Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych opublikowało Atlas Antykoncepcyjny na 2022 rok. EFP po raz piąty stworzyło interaktywną mapę z porównaniem 46 państw europejskich pod względem dostępu do antykoncepcji. Atlas, funkcjonujący od 2017 roku, jest przygotowywany przez ekspertów z dziedziny seksuologii. Autorzy raportu oświadczyli, że aż 35% ciąż w Europie jest nieplanowanych, a antykoncepcje stosuje jedynie 56% kobiet na kontynencie. W rankingu brany jest pod uwagę dostęp do: środków antykoncepcji, poradnictwa medycznego (w tym uzyskania recepty) oraz informacji w zakresie antykoncepcji. W każdej z tych kategorii Polska znalazła się na ostanim miejscu.
Jak Polska wypada na tle innych państw?
Już trzeci raz Polska znalazła się na samym dole listy państw europejskich z dostępem do środków antykoncepcyjnych. Wśród krajów z najlepszym dostępem do antykoncepcji w Europie znalazły się Belgia, Francja i Wielka Brytania, w których dostęp ten jest na poziomie powyżej 90%. Reszta państw europejskich utrzymuje się powyżej 42% oprócz... Polski.
Wskaźnik dostępu do antykoncepcji w naszym państwie wynosi 33,5%, przez co jesteśmy jedynym krajem w Europie w kategorii z ekstremalnie słabym dostępem do antykoncepcji. Jedną z głównych przyczyn jest brak dostępu do tabletki „dzień po” bez recepty. Działacze Wielkiej Koalicji za Równością i Wyborem skomentowali tą sytuację tak: „Jest tak źle, że mamy osobną kategorię”. W tym roku bardzo widocznym trendem w rankingu jest wyraźny podział na zacofany wschód i postępowy zachód.
Co uwzględnia Atlas Antykoncepcyjny?
W kategorii dostępu do środków antykoncepcyjnych raport uwzględnił refundacje środków antykoncepcyjnych dla osób od 19. do 25. roku życia, grup o niskich dochodach/bezrobotnych oraz dostęp do co najmniej jednej antykoncepcji długoterminowej (LARC). W każdej z tych dziedzin Polska nie refunduje środków antykoncepcyjnych.
W segmencie dotyczącym poradnictwa Polska również słabo wypada. Ranking wykazał, że w Polsce kobieta potrzebuje recepty na antykoncepcje zwykłą oraz awaryjną, a jeżeli jest poniżej 18. roku życia musi mieć zgodę opiekuna na wizytę ginekologiczną, a więc także przepisanie tabletek antykoncepcyjnych. Badania z 2020 roku w ramach kampanii „Rozbierz się i (z)badaj w kobiecym interesie” wykazały, że aż 27% Polek idzie do ginekologa po raz pierwszy dopiero po zajściu w ciąże.
W ostatniej kategorii dotyczącej dostępu do informacji o antykoncepcji Polska nie wypada najgorzej, jednak należy uwzględnić, że jest to zasługa organizacji pozarządowych, np. stowarzyszeń czy fundacji, takich jak: Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, SEXED.pl czy Aborcyjny Dream Team, a nie instytucji państwowych, jak Ministerstwo Zdrowia czy Narodowy Fundusz Zdrowia. Polska jest również jedynym państwem w Europie, które wymaga recepty, aby uzyskać antykoncepcję awaryjną.
Gdzie jeszcze Polska jest ostatnia?
Europejskie Forum Parlamentarne ds. Praw Seksualnych i Reprodukcyjnych prowadzi także ranking dostępu do aborcji w państwach europejskich. Jak można się domyślić po wprowadzeniu niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce decyzją Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej w 2020 roku, w tym zestawieniu także jesteśmy jednymi z ostatnich.
/tekst: Marta Wójcik/


