W ostatnich latach szczególnie głośno mówi się o zrównoważonej modzie i wybieraniu secondhandów zamiast sieciówek. Nie od dziś przecież wiadomo, jak zły wpływ na środowisko ma branża odzieżowa. Tym mniejszy sens ma kupowanie rzeczy, które założymy jeden raz. Sposobem, aby temu zaradzić, jest wypożyczenie kreacji. W Polsce to zupełna nowość, ale za granicą można spotkać sporo firm oferujących taką możliwość. U nas pierwszą taką usługę wprowadziła niedawno poznańska marka Pozerki.
Rychły koniec nadmiaru ubrań?
Właścicielka Pozerek, Paulina Mikulska, zdecydowała się wprowadzić nową usługę, by przeciwdziałać złym nawykom zakupowym fast fashion i edukować swoje klientki. To zresztą nie jedyne rozwiązanie wprowadzone przez brand z myślą o zrównoważonym rozwoju. Aby w 100% wykorzystać materiały, z których powstają ubrania marki, firma używa pozostających skrawków tkanin do robienia gumek czy opasek do włosów.
Jak to działa?
Najpierw należy wybrać konkretne ubranie w swoim rozmiarze i zgłosić się do Pozerek przez kontakt@pozerki.pl. Za wypożyczenie ubrania płaci się 150 złotych plus koszty wysyłki, a by się nim nacieszyć, mamy 5 dni. Po tym czasie odsyłamy je do marki, bez konieczności prania i prasowania ubrań, ponieważ jest to wliczone w cenę wypożyczenia. To jednak nie wszystko - właścicielka marki jest również stylistką i chętnie doradza swoim klientkom w formie konsultacji osobistej lub internetowej.
Dzięki możliwości wypożyczenia ubrania na kilka dni możemy oszczędzić pieniądze i miejsce w szafie, nie wspominając o wpływie na zmniejszenie nadprodukcji.
/tekst: Julia Januszyk/


