Politycy Polski 2050 walczyli o nieistniejący lek dla psów – dali się wkręcić

Autor: Monika Kurek
23-02-20241 min czytania
Politycy Polski 2050 walczyli o nieistniejący lek dla psów – dali się wkręcić
instagram.com/maja.nowak / By Wesl90 - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=21952726
Dziennikarze „Gazety Prawnej” przygotowali prowokację, w ramach której podszyli się pod nieistniejące stowarzyszenie i poprosili posłów o… ratowanie piesków shiba inu. Chodziło o to, aby sprawdzić, czy posłowie weryfikują informacje we wnioskach.
Wystarczą e-mail, fałszywy fanpage w mediach społecznościowych i wymyślona historyjka, by posłowie zgłosili interpelację podsumowuje „Gazeta Prawna”.
Dziennikarze podali się za członków stowarzyszenia „Ratujmy pieski – Miłośnicy shiba inu” i sprzedali posłom wymyśloną historyjkę na temat piesków shiba inu. Według niej część psów shiba inu cierpi na jedną z odmian zaćmy, którą może wyleczyć niedostępny w Polsce lek viskyrem. Zrozpaczeni właściciele muszą jeździć na Ukrainę, lecz tutaj sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ Ukraina nie jest członkiem UE. Z tego powodu mogą wwieźć do Polski wyłącznie pięć opakowań.
Debiutująca w Sejmie posłanka Maja Nowak z Polski 2050 przygotowała interpelację, w której zwróciła się do ministerstwa rolnictwa i rozwoju wsi z zapytaniem o to, czy planowane jest wpisanie leku viskyrem na listę leków weterynaryjnych. Pod interpelacją podpisało się 15 posłów Polski 2050, w tym m.in. wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski, czy wiceszef komisji śledczej ds. Pegasusa Paweł Śliz.
Posłowie działali w dobrej wierze, ale nie powinni tak postąpić. Natomiast cała sprawa jest wydumana ocenił po wszystkim Michał Kobosko, wiceszef Polski 2050, w rozmowie z Polsat News.
FacebookInstagramTikTokX