Pamfir, reż. Dmytro Sukholytkyy-Sobchuk (Ukraina/Francja/Polska)
Z powrotem uwierzyłem w dobre, męskie, mocne kino! Ewidentnie Ukrańicy są twardzielami również na ekranie i wielu powinno się od nich uczyć. „Pamfir” to coś jakby Tarantino wszedł w sparing z Kusturicą, a sędziował im Luc Besson… Zresztą genialny odtwórca tytułowego bohatera wygląda jak Leon Zawodowiec, a za swój magnetyzm i diaboliczność w jednym powinien dostać Oscara. Rzecz się dzieje na granicy ukraińsko-rumuńskiej w trakcie wyczekiwanego przez lokalną wioskę nieco szamańskiego festiwalu – Malanka. Bogobojność, przemyt jako lokalna tradycja, mała wioska, walka o przyszłość syna, kult rodziny i mafijny bonzo w jednym… Slava Ukraini!
Blaze, reż. Del Kathryn Barton (Australia)
Świat wyobraźni, nieokiełznanej dziecięcej fantazji w starciu z traumą po brutalnym doświadczeniu… Tytułowa Blaze (Julia Savage to przyszła gwiazda kina!) staje się przypadkowym świadkiem gwałtu i morderstwa. Okaleczona psychika dziewczynki nie pozwala jej wyjść z szoku, a jedyną oazą okazuje się baśniowy świat, który sama sobie buduje. Wszystko w rytm magicznych dźwięków Angel Olsen (współautorka ścieżki dźwiękowej), Nicka Cave’a, Jonathana Bree czy Flaming Lips… Przeraża, wzrusza – przecież każdy miał kiedyś swojego „smoka”. Bawi, wciąga i hipnotyzuje zarazem!
To, co pozostało, reż. Ran Huang (Finlandia)
Skandynawskie kino kocham od zawsze, a to wyjątkowe dzieło jeszcze mocniej utwierdza mnie w tym przekonaniu. „To, co pozostało” opowiada historię śledztwa w sprawie legendarnego seryjnego mordercy z lat dziewięćdziesiątych. Reżyser Ran Huang skupia się na relacji lekarki (znana z „Birdmana” czy „Niepamięci” – świetna Andrea Riseborough) i pacjenta (Gustaf Skarsgård w tej roli przyprawia o dreszcze!), gdzie próżno szukać podziału na dobro i zło… W gęstej i dusznej niczym sauna turecka atmosferze odkrywamy kolejne karty zagadki, odkładając na bok wszelkie logiczne dedukcje. Do tego pozostające w pamięci obrazy, minimalistyczna muza i nieoceniony Stellan Skarsgård (ojciec Gustafa) w roli prowadzącego sprawę policjanta – mrok i napięcie!
Monica, reż. Andrea Pallaoro (Stany Zjednoczone/Włochy)
Monica, dojrzała kobieta, samowystarczalna, sprawia wrażenie oschłej, lecz tak naprawdę jest bardzo wrażliwa. Gdy po latach wraca do domu, by spotkać się z bratem i matką (w tej roli jak zawsze świetna Patricia Clarkson), która ją odrzuciła, kobieta mierzy się z własną tożsamością, a stare rany ulegają pęknięciu. Czy czas rzeczywiście leczy, czego potrzeba do zrozumienia i zaakceptowania drugiego człowieka, czy jesteśmy w stanie kwestionować własne poglądy i co przekazywać dzieciom? O tym opowiada najnowszy film włoskiego reżysera Andrei Pallaoro, którego kamera w voyeurystyczny sposób zagląda do życia bohaterów.
Człowiek czasu, reż. Samppa Batal (Finlandia)
Chłopiec, któremu matka zabraniała zabaw w podróżowanie w czasie, wyrósł na dorosłego mężczyznę. W codziennym życiu realizuje się, ćwicząc na siłowni, pracując jako bramkarz w nocnym klubie i spędzając wolny czas wśród ludzi, którzy akurat znaleźli się wokół niego. Zwykły dzień nagle się urywa, gdy spotyka znajomą kobietę, z którą przecież nigdy wcześniej się nie spotkał… Rewelacyjna główna rola Mattiego Palujahti sprawia, że trudno przejść obojętnie obok tego filmu. Prawdopodobnie też wielu mężczyzn mogłoby się z nim utożsamić na którymś etapie swojego życia, a całości dopełnia wątek damsko-męski oraz odwieczne zagadki, co i kiedy powiedzieć, czego chce druga osoba i jak sprawić, byśmy byli szczęśliwy. Stary temat podany w inny, fascynujący sposób. I do śmiechu, i do przemyślenia.
Pamiętaj, żeby mrugnąć, reż. Austėja Urbaitė (Litwa)
W filmie litewskiej reżyserki przenosimy się w urokliwe zakątki gór we Francji, gdzie w równie klimatycznym drewnianym domu żyje małżeństwo. Wieczory spędzają na kolacjach przy winie, otacza ich wszechobecna roślinność. Słowem – sielanka. Tych dwoje postanawia zaadoptować rodzeństwo dzieci z Litwy, co powoduje, że w domu pojawia się również Gabrielle – młoda tłumaczka i nauczycielka francuskiego. „Pamiętaj, żeby mrugnąć” to film o kobietach, ich pragnieniu miłości dzieci i nierzadko obsesji kontroli. Czy komuś temat jest bliski, czy nie, warto zobaczyć ten film dla samego klimatu i przenieść się na jakiś czas z miasta w październiku.
Dopóki miłość nas nie rozdzieli, reż. Ran Li (Chiny)
Główna bohaterka ma wszystko, o czym mogłaby marzyć kobieta w jej wieku. Przystojnego narzeczonego, niezłą pracę, wsparcie rodziny. Dopiero poznanie charyzmatycznego reżysera teatralnego sprawia, że Shu Qiao zaczyna kwestionować całe swoje życie. Skąd wiemy, że chcemy tego, czego chcemy? Gdzie kończy się miłość do drugiego człowieka, a zaczyna miłość do samego siebie? Film Ran Li to nie tylko trafny komentarz na temat bycia kobietą w Chinach, ale także uniwersalna opowieść o relacjach międzyludzkich i poszukiwaniu.
Pocałunek, reż. Bille August (Dania)
Zaskakująca przypowieść o litości oraz swobodna adaptacja powieści „Strzeż się litości” Stefana Zweiga w reżyserii zdobywcy Oscara i Złotej Palmy w Cannes Bille Augusta. Ambitny wojskowy Anton zostaje zaproszony na bal do zamku barona, gdzie poznaje jego piękną córkę Edith, która porusza się na wózku inwalidzkim. Od wizyty do wizyty główny bohater coraz bardziej angażuje się w życie rodziny barona, udowadniając, że piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. Choć nadchodzącą tragedię czuć w kościach, August serwuje spektakl, od którego nie można oderwać wzroku.
Czyim psem jestem?, reż. Robert Lakatos (Węgry/Rumunia)
Pomysłowa rumuńsko-węgierska satyra wykorzystująca psie perypetie do opowiedzenia o konflikcie terytorialnym na linii Rumunia-Węgry oraz absurdach politycznych. Głównym bohaterem dokumentu jest reżyser Robert, który w rytm „Ody do radości” próbuje znaleźć wybrankę dla swego psa Talpasa. W tle zawiłości biurokratyczne, bzdury o czystości rasowej oraz spojrzenie na psią (nie zawsze radosną) rzeczywistość. Kupa śmiechu i ogromny plus za formę.