Polski artysta-aktywista Piotr Krzymowski tworzy sztukę, która przedstawia dialog pomiędzy społeczeństwem a tworzonymi przez nie przedmiotami. Nierzadko jest to dialog trudny, obfitujący w napięcia. W wystawie „Homo cellularis" z 2019 roku artysta snuł futurystyczną fantazję o jedności człowieka z technologią. Zaprezentowane prace dowiodły, że symbioza twórcy i dzieła może podlegać karykaturalnemu odkształceniu. Groteskowe wizje zamiany ról – dehumanizacja człowieka i uczłowieczenie technologii – to wgląd w psychikę „człowieka cyfrowego". W nowej wystawie „Major Incident" artysta bada z kolei granice między akceptowalną „nową normalnością" a absurdami, które możemy obserwować we współczesnym społeczeństwie.
Świat przefiltrowany
Wystawa „Major Incident" to dobitny, pełen czarnego humoru komentarz do pandemicznego kuriozum: zalewu jednorazowych środków ochrony osobistej. Manifest trwogi o stan środowiska został przedstawiony za pomocą dobitnych, wręcz prymitywnych środków wyrazu. Instalacje artystyczne powstały bowiem... ze śmieci znalezionych na londyńskich ulicach. Łatwo domyślić się, że artysta nie cierpiał na brak materiałów.
Zużyte atrybuty pandemicznej codzienności w sposób przewrotny zyskały drugie życie. Krzymowski zapełnił nimi m.in... regał sklepowy. Na półkach piętrzą się plastikowe butelki wypełnione niebieskimi, jednorazowymi maseczkami, które z daleka do złudzenia przypominają wodę. To nie tylko sardoniczny komentarz dotyczący zwiększonej produkcji jednorazowych środków ochrony osobistej podczas pandemii, ale także niepokojąca przepowiednia dalszej degradacji natury przez człowieka.
Podobne wrażenie totalnego charakteru plastikowej rzeczywistości wywołuje dystopijny dom wykonany z barwnych, zużytych maseczek. Z kolei seria rzeźb z papier-mâché wypełniona po raz kolejny środkami ochrony osobistej odwołuje się do tradycji surrealistycznej.

Piotr Krzymowski / fot. Jakub Koziel
Pokolenie (z) plastiku
Opatrzony tytułem „Handover" odlew dłoni artysty trzymającej plastikową torbę, wewnątrz której znajduje się ziemski glob z lat sześćdziesiątych to ponure szyderstwo z poglądu, że niechcianych, wadliwych przedmiotów można się po prostu pozbyć. Albo przynajmniej oddać je w dobre ręce – tak też się stanie, gdy zanieczyszczoną planetę podamy dalej następnemu pokoleniu.
Choć na „Major Incident" trudno spojrzeć bez poczucia wstydu i niewygody, artysta nie chce, by publiczność postrzegała wystawę wyłącznie przez pryzmat moralizatorstwa.
Wystawa „Major Incident" Piotra Krzymowskiego w londyńskiej galerii PROJECT Thirteen potrwa od 18 maja do 6 czerwca.
/tekst: Aleksandra Adamiak/


