Wczoraj przed rosyjską ambasadą w Wilnie odbył się nietypowy happening. Litewska pływaczka Rūta Meilutytė przepłynęła przez staw w pobliżu ambasady, w którym woda została zabarwiona na czerwono. Nagranie z wydarzenia zamieściła na swoim profilu na Twitterze.
Ciała na ulicach, masowe groby i mrożące krew w żyłach opowieści o torturach i gwałtach. Wszystkie oczy skierowane są na Buczę i Irpień, miasta wyzwolone przez żołnierzy ukraińską armię, gdzie odnaleziono wstrząsające ślady zbrodni wojennych. Choć trwają spory na temat terminologii (i tego, czy mamy do czynienia ze zbrodnią wojenną, zbrodnią przeciw ludności czy ludobójstwem), jedno jest pewne: oprawcy muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Aby wyrazić swój sprzeciw wobec okrucieństwa Rosjan, litewska pływaczka Rūta Meilutytė wzięła udział w happeningu nieopodal rosyjskiej ambasady w Wilnie.
Wszystkie twarze sprzeciwu
Rūta Meilutytė jest mistrzynią olimpijską z 2012 roku z Londynu na 100 m stylem klasycznym oraz byłą rekordzistką świata na tym dystansie. Jest także najmłodszym sportowcem w historii Litwy, który zdobył złoty medal olimpijski. W 2019 roku w wieku 22 lat oficjalnie ogłosiła zakończenie swojej kariery sportowej.
Pływaczka wyjaśniła, że czerwony staw symbolizuje „odpowiedzialność Rosji za popełnienie zbrodni wojennych przeciw mieszkańcom Ukrainy", a samo przepłynięcie „potrzebę ciągłęgo wysiłku w walce". Jak zdradziła, do zabarwienia stawu wykorzystano farbę, która nie wyrządza szkód środowisku naturalnemu.


