Nie byłoby w tym nic niezwykłego gdy by nie to, że Hiszpan za każdym razem rozbiera się do naga, a następnie, jak sam mówi, dokonuje "symbolicznej kastracji" chowając genitalia między nogami i odtwarzając kobiece pozy wprost z kanonu historii sztuki. Sam artysta podkreśla, że jego działania nie mają politycznej wymowy - są czysto estetyczną wypowiedzią. Najważniejsza ideą przyświecającą całe inicjatywie jest poszukiwanie wyzwolenia. Artysta był w młodości stygmatyzowany przez swoją homoseksualną orientację oraz rozległy trądzik. Obecnie gotów jest jednak pokazać się całemu światu nie ukrywając niczego. Performer nie jest jednak przyjmowany w instytucjach kultury z otwartymi ramionami. Jego występy są zwykle przerywane w przeciągu kilkudziesięciu sekund. Gdy wyskoczył z ubrań przed Mona Lisą, został szybko odciągnięty przez ochronę, a następnie zatrzymany na 24 godziny. Jak sam podkreśla, to był moment, w którym zastanawiał się nad porzuceniem projektu.
To wydarzenie nie złamało go jednak. Olivera postanowił kontynuować cykl, który potrwa do grudnia. Zaplanowany na koniec roku performans zwieńczy 22 akcje w przeciągu takiej samej ilości miesięcy. Z sylwetką artysty, dosłownie i w przenośni, możecie się zapoznać dzięki poniższym materiałom: