„Pamfir” – ukraińskie kino na światowym poziomie

Autor: Agnieszka Sielańczyk
26-06-20232 min czytania
„Pamfir” – ukraińskie kino na światowym poziomie
fot. mat. prasowe
Sukholytkyy-Sobchuk kultywuje świat maczo w onirycznym thrillerze o ukraińskim przemytniku, zmuszonym do podjęcia ostatniego zlecenia.
„Pamfir” mający swoją premierę w sekcji „Quinzaine des Réalisateurs” (Piętnastka Reżyserów) na Festiwalu Filmowym w Cannes, to debiutancki film ukraińskiego reżysera Dmytro Sukholytkyy-Sobchuka. Sukholytkyy zaistniał w świadomości branży filmowej jako twórca krótkometrażowego filmu „Weightlifter”, opowiadającego historię sztangisty, który dowiaduje się o śmierci ojca tuż przed ważnymi zawodami. Film dotykał tematu sportu, ale eksplorował również głębsze zagadnienia, związane z relacjami międzyludzkimi. Jego pierwszy film fabularny schodzi do emocjonalnego podziemia i wyczerpuje widza bez litości.
„Pamfir” to bardzo lokalna opowieść. Reżyser bada życie w Bukowinie, w regionie Karpat. W filmie używa specjalnego dialektu, który zrozumiały będzie tylko dla ukraińskich widzów. Dodatkowo, obraz posiada istotny aspekt wizualny – kadry są czasem zalane świetlistym, czerwonym kolorem. Choć wszystko osadzone jest w lokalnej rzeczywistości, uzbrojeni bandyci w garniturach przypominają mafię z kultowych filmów gangsterskich, przywołując na myśl tytuły takie, jak choćby „Porachunki” Guya Ritchiego, co nadaje mu uniwersalny charakter.
W kategoriach dosłownych „Pamfir” jest zasadniczo wiejskim filmem gangsterskim. Leonid to zatwardziały przestępca, ale i oddany rodzinie człowiek, który na chwilę wrócił do swojej rodzinnej miejscowości. Jego nastoletni syn Nazar pragnąc, by ojciec poszedł z nim na Malankę, pali papiery Leonida – i przypadkowo również lokalny kościółek. To przyciąga kłopoty i rozpoczyna serię kryminalną. Napięcie i przemoc stopniowane jest umiejętnie, powoli poznajemy świat tutejszych gangsterów i skorumpowanych urzędników. Tytułowy bohater zmaga się jednak nie tylko z namacalnym wrogiem – gorszym przeciwnikiem okazuje się być z góry zapisany los, który zbiera żniwo grzechów ojca, obciążając nimi Nazara. Dużo tu odniesień do archetypów, postaci biblijnych i ludowych przypowieści.
Filmu nie da się sprowadzić do prostych kategorii. To mieszanina gatunków i filmowej poetyki, która zaciera granice między tym, co prawdziwe a tym, co nierzeczywiste. Prowadzony pewną ręką i odwagą ukraińskiego reżysera, zdecydowanie zasługuje na tytuł jednego z najlepszych ukraińskich filmów roku.
FacebookInstagramTikTokX