Regulacja układu nerwowego jeszcze do niedawna kojarzyła się głównie z gabinetami terapeutycznymi. Dziś coraz częściej staje się codzienną potrzebą w odpowiedzi na przeciążenie i stres. Wellnessowe praktyki wychodzą z niszy i trafiają do mainstreamu, a jednym z ich głównych kanałów popularyzacji jest Tik Tok, zamieniający potrzebę ukojenia w globalny trend.
Układ nerwowy ma jedno podstawowe zadanie: utrzymać nas przy życiu. W czasach prehistorycznych realizował je, ostrzegając przed realnym zagrożeniem poprzez skok adrenaliny, przyspieszone bicia serca i mobilizację organizmu, umożliwiających ucieczkę przed drapieżnikiem. Problem polega na tym, że mechanizmy te nie ewoluowały w tempie współczesnego świata. Dziś mózg reaguje na powiadomienia, wiadomości i odczuwalną presję w podobny sposób jak kiedyś na bezpośrednie niebezpieczeństwo, wprowadzając ciało w stan przetrwania.
Współczesny chroniczny i trudny do zidentyfikowania stres może nieustannie podtrzymywać ten stan gotowości. Dlatego coraz częściej mówi się o potrzebie „uczenia” mózgu odróżniania realnych zagrożeń od elementów codziennego życia, które choć obciążające, nie wymagają reakcji walki lub ucieczki.
Wszyscy jesteśmy przebodźcowani
Pokolenie Z jest bardziej świadome negatywnych skutków kapitalistycznego stylu życia opartego na produktywności. Potrzeba nieustannej stymulacji, zaburzony cykl snu i coraz powszechniejsze zaburzenia lękowe są konsekwencjami życia w pędzie. Przeciążenie emocjonalne sprawia, że nowe pokolenia zwracają się ku idei zwolnienia tempa, kontaktu z ciałem i naturą oraz praktyk, które mają przywracać poczucie bezpieczeństwa.
Rosnąca popularność regulowania układu nerwowego jest więc nie tylko modą, ale także reakcją na system, który coraz rzadziej sprzyja psychicznej równowadze.
Sposoby na reset
Regulacja systemu nerwowego składa się z praktyk, które pomagają wyjść organizmowi z trybu przetrwania i walki do stanu odprężenia oraz równowagi. To trend, który skupia się na fizjologicznych, cielesnych aspektach wpływających na zdrowie psychiczne. Taka narracja daje poczucie sprawczości – stres przestaje być abstrakcyjnym problemem, a staje się reakcją biologiczną, na którą można realnie wpływać. Chaos codzienności zyskuje formę, na którą można reagować i którą da się choć częściowo regulować.
Do najczęściej powtarzanych w mediach społecznościowych metod należą zimne kąpiele, ćwiczenia oddechowe, medytacja oraz praktyki somatyczne, takie jak świadomy ruch czy ugruntowanie ciała poprzez kontakt z podłożem. Coraz częściej pojawia się także powrót do natury w postaci spacerów w lesie, zanurzenia w ciszy, obserwowania otoczenia. Wszystkie te sposoby opierają się na obietnicy szybkiego ukojenia i odzyskania wewnętrznej równowagi. Twórcy z mediów społecznościowych dzielą się prostymi i jak najbardziej dostępnymi formami regulacji, które z łatwością można wtłoczyć do swojej codzienności.
Między ulgą a przeciążeniem
Tik Tok stał się miejscem, w którym potrzeba regulowania układu nerwowego zyskała zasłużoną widoczność. Krótkie formy wideo pozwoliły wyciągnąć temat zdrowia psychicznego ze specjalistycznego języka i przełożyć go na proste, codzienne doświadczenia. Wielu użytkowników właśnie tam po raz pierwszy zetknęło się z pojęciami dotyczącymi stresu, napięcia i potrzeby wyciszenia.
Jednocześnie logika platformy sprzyja uproszczeniom. Złożone procesy psychofizjologiczne zostają sprowadzone do kilku gestów, które mają przynieść natychmiastową ulgę, a spokój bywa przedstawiany jako stan osiągalny „tu i teraz”. W efekcie spokój staje się kolejnym celem do osiągnięcia, podporządkowanym temu samemu tempu, od którego miał przecież chronić.
