To pierwsze i najważniejsze, co rzuca się w oczy. Przemierzając Antalyę, można się nasycić widokami do granic możliwości. Jadąc środkiem jednego z antycznych miast, na przykład Perge, zewsząd otaczają nas nie tylko budowle, ale jak okiem sięgnąć jest również morze, a patrząc jeszcze dalej – zaśnieżone szczyty gór Taurus. Taka mieszanka sprawia, że niezależnie od zachcianki w zasadzie nie trzeba daleko jechać, by ją spełnić. Choć nie ukrywamy, że dla nas najlepsza okazała się prosta przyjemność wylegiwania się na gorącym piasku, podczas gdy w niedalekiej odległości majaczył cały łańcuch górski, a tuż obok szumiała woda.
Jednak ci, którzy nie są fanami permanentnego leżenia w trakcie dwutygodniowych wakacji, powinni wybrać się na wycieczkę po tutejszych miastach i miasteczkach. Na każdym kroku coś ich zaskoczy, ponieważ miejscową infrastrukturę można opisać jednym słowem – festyn. Z jednej strony zakusy metropolii (raczej azjatyckiej aniżeli zachodniej, co tylko działa na korzyść tego miejsca), z drugiej ruiny pamiętające starożytność, wśród których miejscowi przedsiębiorcy handlują tradycyjnymi tureckimi wyrobami. Spokojnie wyposażycie się tutaj w jedwabne szale, oryginalne nakrycia głowy czy przepięknie malowane naczynia w rozmaite wzory. Tym jednak, co najbardziej zapada w pamięć, jest stosunek mieszkańców Turcji do zwierząt. Pies leżący na stole przed sklepem czy koty wijące się wokół nóg przechodniów są tutaj na porządku dziennym. Mało tego, miasto dopłaca służbom porządkowym, by kupowały jedzenie i koce bezdomnym zwierzakom. A wdzięczność czworonogów jest na tyle rozbrajająca, że nie ma osoby, która by nie przystanęła i nie okazała im uczucia.
Tę wiedzę w pigułce mieliśmy okazję zdobyć dzięki zaproszeniu linii lotniczych Corendon Airlines. W zaledwie 3 godziny dotarliśmy z Warszawy do regionu Belek w Antalyi, gdzie spędziliśmy 3 dni w Calista Luxury Resort. Tak naprawdę gdybyśmy chcieli, moglibyśmy stamtąd w ogóle nie wychodzić. Na miejscu jest wszystko – jedzenie, jakie tylko sobie zażyczymy, baseny, spa, a nawet pole golfowe, amfiteatr i kort tenisowy. Ba, kilka kroków dalej rozciąga się szeroka plaża, z której można podziwiać wspomniane góry. Antalya niby powszechnie znana, zdaje się, że jest jeszcze niedoceniona. To powoli się zmienia, bo Corendon Airlines – po sukcesach, jakie firma odniosła w Niemczech, Holandii i Belgii – stawia właśnie na Polskę. A przecież bez popytu nie ma podaży. W nadchodzącym sezonie letnim Corendon Airlines poleci do Antalyi, Rodos oraz Heraklionu z największych polskich miast – Warszawy, Poznania, Gdańska, Wrocławia, Katowic.
Corendon Airlines założono w 2005 roku. Firma stała się pierwszą firmą lotniczą w Europie, która otrzymała certyfikat zadowolenia klienta ISO 10002, a ponadto zajmuje 4. miejsce w zestawieniu najczystszych linii lotniczych pod względem ilości emisji dwutlenku węgla na jednego pasażera.