W londyńskim teatrze Globe wystawiana jest sztuka „I, Joan”, w której Joanna d'Arc została przedstawiona jako osoba niebinarna. Jak można się domyślić, wywołało to ogromny skandal.
Dziewica Orleańska, bohaterka narodowa, patronka Francji, święta. Życie Joanny d'Arc nieustannie jest przedmiotem zainteresowania historyków oraz wszelkiego rodzaju twórców. Wystawiana w londyńskim teatrze Globe sztuka „I, Joan” przedstawia zupełnie nową interpretację życia Joanny d'Arc. Autorka sztuki, dramotopisarka Charlie Josephine, wierzy, że współcześnie d'Arc identyfikowałaby się jako osoba niebinarna lub transpłciowa.
Sztuka przedstawia losy Joan, ubogiej nastolatki, która twierdzi, że Bóg wybrał ją, aby poprowadziła francuską armię podczas nadchodzących wojen. „Buntując się przeciwko oczekiwaniom świata i kwestionując swoją tożsamość płciową, Joan odnajduje swoją siłę, a jej przekonania rozprzestrzeniają się jak ogień” – czytamy na stronie Globe Theatre.
„Osoby transpłciowe są święte. Jesteśmy boskimi istotami” – oświadcza Isobel Thom, wcielająca się w rolę d'Arc, w monologu otwierającym sztukę. W innym momencie pada deklaracja: „Nie jestem dziewczyną. Nie pasuję do tego słowa”.
Josephine wyobraża sobie, że identyfikacja płciowa d'Arc jest ściśle związana z jej relacją z Bogiem. „Moim zdaniem Joan pojmowała wiarę w Boga jako pierwotny instynkt. Zawsze, gdy była pytana, dlaczego nosi męskie ubrania, odpowiadała, że tak prowadzi ją Bóg” – wyjaśnia Josephine, powołując się na transkrypcję z procesu d'Arc. Niedługo później d'Arc została spalona na stosie za herezję.
Nie wszystkim jednak spodobała się taka interpretacja losów d'Arc. Jedną z nich jest Sophie Walker, przewodnicząca brytyjskiej partii feministycznej Women's Equality Party. „Kiedy byłam małą dziewczynką, Joanna d'Arc była dla mnie ekscytującym symbolem tego, co jedna mała dziewczynka może zrobić przeciwko wielu mężczyznom. Zaprezentowanie jej jako kogoś niebędącego kobietą i opisywanie tego jako postęp to ogromne rozczarowanie”, twierdzi Walker.
