W ciągu ostatnich dni ogromne emocje budził występ zagranicznej gwiazdy na „Sylwestrze Marzeń” TVP. Ostatecznie wydarzenie uświetnił występ zespołu Black Eyed Peas, który... zagrał na nosie partii rządzącej.
Po tęczowej stronie mocy
Wcześniej TVP poinformowało, że na imprezie zagra Mel C, lecz trzy dni później artystka odwołała przyjazd ze względu na „różnice poglądowe”. I gdy już wydawało się, że TVP nie uda się spełnić obietnicy o zagranicznej gwieździe wieczoru, w piątek podczas „Pytania na śniadanie” przekazano, że na Sylwestrze Marzeń wystąpi Black Eyed Peas.
Artyści wyszli na scenę, uzbrojeni w tęczowe opaski. Na samym początku wykonali swój wielki hit „Where is the love?”, który mówi o braku miłości na świecie oraz konieczności tolerancji i szacunku wobec innych ludzi.
Po pierwszym wejściu zespołu prowadzący Tomasz Kammel przekonywał, że wszystko było zaplanowane. „Żeby ukrócić wszelkie spekulacje, wszystko było umówione, na najwyższym poziomie. Włącznie z każdym elementem” – mówił.
Podczas imprezy will.i.am wrzucił filmik, w którym zwrócił się do swoich obserwujących i wyjaśnił, że nazwa zespołu to Black Eyed Peas, a nie Black Eyed PiS. To oczywiście nawiązanie do złośliwych komentarzy w sieci.
Tęczowe opaski towarzyszyły zespołowi podczas wszystkich piosenek.
Trafiony, zatopiony
will.i.am dobitnie pokazał, że nie zamierza chować głowy w piasek i chętnie odpowiadał na komentarze dotyczące występu, które zarzucały mu hipokryzję. Muzyk odpowiedział nawet... Marcinowi Warchołowi, politykowi PiS-u. „Promocja LGBT w #TVP2. WSTYD! To nie #SylwesterMarzeń, lecz Sylwester Wynaturzeń” – napisał Warchoł.
Gwiazdor nie pozostał mu dłużny.
Później Warchoł zapytał, dlaczego zespół nie zbojkotował Mistrzostw w Katarze. „Dla pieniędzy wyrzekliście się zasad” – zarzucił mu.
Obecność tęczowych opasek na scenie wywołała awanturę na Twitterze. Głos zabrał m.in. wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski, a szef portalu TVP Info Samuel Pereira przekonywał, że wszystko odbyło się zgodnie z planem. To jeszcze bardziej zirytowało Kowalskiego, który denerwował się, że „prawica powinna bronić polskich wartości”.
Sytuację skomentował również szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro.
will.i.am udostępnił ponadto kilkanaście tweetów fanów na temat występu. Ktoś zarzucił raperowi hipokryzję, ponieważ Black Eyed Peas występowali w miejscach takich jak Doha, Dubaj, Jeddah (miasto w Arabii Saudyjskiej) czy właśnie Zakopane. Chodzi o miejsca, w których łamane są prawa człowieka. „Zrobiliście to dla pieniędzy” – głosił inny komentarz.
Jedno jest pewne: zespół Black Eyed Peas jest największym wygranym awantury o Sylwester Marzeń. Nie tylko zarobili sporo pieniędzy, ale także zaśmiali się w twarz partii rządzącej, której poglądów nie podzielają.


