Na początku listopada w Karolinie Północnej, a konkretnie w miasteczku Asheville, rodzice 16-latki zgłosili zaginięcie córki. Dwa dni później jeden z kierowców w stanie Kentucky zadzwonił na numer alarmowy 911, aby zgłosić, że widzi dziewczynę w sąsiedniej toyocie, pokazującą mu znak, który świadczy o tym, że znajduje się ona w niebezpieczeństwie.
Dziewczyna pokazywała tak zwany „signal for help”, czyli gest oznaczający, że osoba, która go pokazuje potrzebuje pomocy. Gest został wymyślony przez Kanadyjską Fundację Kobiet. Wykonuje się go, pokazując otwartą dłoń ze zgiętym kciukiem, a następnie zaciskając pięść, ale zamykając w niej kciuk.
Mężczyzna, aby ułatwić pracę policji, pojechał za pojazdem i cały czas informował służby o aktualnym położeniu auta. Ostatecznie policjanci zatrzymali samochód. Jak się okazało pasażerką w samochodzie starszego mężczyzny pokazującą wspomniany wcześniej gest była nastolatka z Asheville, która była poszukiwana od kilku dni.
CNN podaje, że 61-letniemu mężczyźnie zostały postawione zarzuty uprowadzenia nastolatki oraz posiadania treści pornograficznych z udziałem nieletnich.

Polska policja również zachęca do korzystania ze znaku:
/tekst: Aleksandra Wrona/
