Kiedy sława zaciera granice między prywatnym a publicznym życiem, bezpieczeństwo gwiazd staje się najwyższym priorytetem. Obsesyjne zachowania fanów to w zasadzie chleb powszedni każdego znanego nazwiska.
Jesse James, Selena, John Lennon, Andrzej Zaucha – te historie nie mają happy endu. W latach 80. XX wieku Robin Norwood, terapeutka specjalizująca się m.in. w problematyce współuzależnienia, opisała zjawisko znane jako syndrom obsesyjnej miłości. Jej prace ukazywały destrukcyjne i obsesyjne postawy w relacjach miłosnych jej pacjentek, które zakłócały ich codzienne funkcjonowanie. Z czasem, po przeprowadzeniu dodatkowych badań i analiz, syndrom obsesyjnej miłości został sklasyfikowany jako forma uzależnienia, odrębna od współuzależnienia.
To ona najczęściej doprowadziła do opisanych tragedii, ale nie tylko – zazdrość, nienawiść i „opętanie” to również powody, które wymieniali oskarżeni w trakcie procesów.

Jesse James zdobył ogólnonarodowe uznanie jako rewolwerowiec, przestępca rabujący pociągi i banki. Historie o jego zbrodniach rozeszły się po całym kraju, docierając ostatecznie do młodego człowieka z Missouri – Roberta Forda. Ford spotkał Jamesa, gdy miał 18 lat i dołączył do kurczącego się już wtedy gangu James-Younger. Ostatecznie Ford, zwabiony nagrodą w wysokości 10 000 dolarów i obietnicą ułaskawienia złożoną przez gubernatora, 3 kwietnia 1882 roku zabił swojego idola. Gdy James odkurzał obraz, Ford strzelił mu w tył głowy.


