FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Art & Dizajn

Pablopavo zadebiutował jako pisarz. Jego "Mikrotyki" to fascynująca opowieść o outsiderach z warszawskich ulic

Autor: Karol Owczarek
14-11-2017
Pablopavo zadebiutował jako pisarz. Jego "Mikrotyki" to fascynująca opowieść o outsiderach z warszawskich ulic
Pablopavo zadebiutował jako pisarz. Jego "Mikrotyki" to fascynująca opowieść o outsiderach z warszawskich ulic
mat. prasowe Wydawnictwo Czarne

Najlepiej czytać ją w tramwajach i na ławkach, naturalnym środowisku bohaterów "Mikrotyków"

To, że Pablopavo, czyli Paweł Sołtys, jest jednym z najzdolniejszych tekściarzy w polskiej muzyce, wiadomo nie od dziś. O tym, że to również wybitnie uzdolniony prozaik, możemy się dowiedzieć dzięki jego debiutanckiej książce "Mikrotyki", która w październiku ukazała się w wydawnictwie Czarne. To zbiór opowiadań, gdzie w kilkustronicowych migawkach z rzeczywistości Sołtys potrafi w fascynujący sposób ukazać świat warszawskiego marginesu - ludzi wykolejonych, a zarazem pełnych tajemnic, ciepła i marzeń o lepszym życiu.

Poznamy tu historię Leny, której odebrało rozum, profesora, który znokautował agresora tomem Iwaszkiewicza, czy fryzjerki Anki, która stara się nie myśleć o swojej fizjonomii. Są też panowie, którym dzieci napisały na drzwiach "Pojeb" i "Wariat". Sołtys opowiada losy mieszkańców "bocznych ulic w Warszawie, z tych boczniejszych", które chwilami są na tyle wstrząsające, że trzeba splunąć na chodnik, "jakby wspomnienie dało się wypluć".

Imponuje język i wrażliwość muzyka, choćby kiedy pisze, że "przeciągi to pokurczone, nigdy niedorosłe rodzeństwo prawdziwego wiatru" lub oddaje się refleksjom na temat kotów: "Ludzie zatrzymali przy sobie koty chyba po to, by mieć na co dzień trochę tajemnicy, czegoś, co nie będzie wielką religią, tylko powszechnim obcowanie z niepewnością".

Dominują wątki uliczno-blokowe, ale znalazła się również impresja weselna: "Wróciłem na salę i piłem ze wszystkimi, śpiewałem sto lat i resztę tych strasznych pieśni, od których się trzeźwieje i można znowu wypić kieliszek. Na weselach nawet słabe głowy mocnieją przez te zawodzenia". Jedno z opowiadań to przekorna oda do papierosów i ich historyczny przekrój, w którym znajdziemy zapis ewolucji nazewnictwa tych używek: pochodzące z gwary więziennej "pety", z francuska brzmiące "szlugavery", czy "fajki" (dawniej w rodzaju żeńskim 'ta fajka', dziś w męskim - 'ten fajek').

To znakomita lektura, którą najlepiej przyswajać w tramwajach, autobusach i na ławkach, naturalnym środowisku bohaterów "Mikrotyków". Oddychając tym samym powietrzem, jeszcze bardziej docenimy kunsztowność prozy Sołtysa i jego gawędziarski talent.

Paweł Sołtys

"Mikrotyki"

Wydawnictwo Czarne

144 str.

FacebookInstagramTikTokX