Rok 2020 nie jest chyba łatwy dla nikogo, wszyscy staramy się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Ilość przykrych rzeczy, która nas spotkała od stycznia nie ogranicza się już nawet do samej pandemii, jesteśmy też świadkami masy konfliktów politycznych i społecznych, które ostatnimi czasy wypływają w tempie ekspresowym. Pod koniec lipca nawiązała do tego tematu Marina Abramowić, znana ze swoich kontrowersyjnych i poruszających performensów.
Abramović tęskni za śmiechem
W rozmowie prowadzonej z inicjatywy Muzeum Sztuki i Fotografii w Bengalauru artystka spotkała się na zoomie z i Nikhilem Chopra, indyjskim, artystą obracającym się w tej samej dziedzinie sztuki, i wyznała, że brakuje jej... sprośnych żartów.
Marina stwierdziła, że gdybyśmy mieli taki sposób myślenia w latach 70., 80. i 90., wiele dzieł sztuki pochodzących z tego okresu byłoby niemożliwych do stworzenia. Upolityczniliśmy się. Z rozmowy da się też wywnioskować, że artystka tęskni za czasami, w których ludzie mieli więcej luzu, kiedy nie byli tak sfrustrowani. Zgadzacie się z nią?
Ale Abramović i Chopra rozmawiali nie tylko o poprawności politycznej, ale także o tym, co robili podczas kwarantanny i jak w tym czasie zmieniała się ich codzienność. Zainteresowanych zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy.
/tekst: Joanna Jachoł/


