We wrześniu zeszłego roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie oznaczania treści reklamowych przez influencerów. W środę poinformowano, że urząd zdecydował się ukarać sześciu influencerów za brak współpracy.
Blogerka publikująca zdjęcia z popularnego festiwalu, youtuberka polecająca swój ulubiony krem i influencer chwalący się nowym zegarkiem. Zewsząd zalewają nas treści i coraz trudniej jest zweryfikować, co jest prawdą, a co nie. Czy obserwowana przez nas celebrytka naprawdę używa kosmetyków „Hello Body" i „Natural Mojo"? UOKiK ma, co do tego spore wątpliwości.
„#współpraca? Szkoda, że nie z Urzędem"
W ramach prowadzonych postępowań prezes UOKiK zwrócił się do kilkudziesięciu influencerów w celu zweryfikowania prawidłowości oznaczania przez nich tresci reklamowych w social mediach. Urząd jest także obecnie w trakcie opracowywania rekomendacji dla użytkowników mediów społecznościowych w zakresie oznaczania treści komercyjnych.
Niektórzy influencerzy nie przekazali wymaganych dokumentów, w związku z czym zostali ukarani karą finansową. Kary wyniosły łącznie 139 tys. zł. „Liczyliśmy na dobrą wolę twórców internetowych, jednak część z nich nie odpowiadała na zadane pytania, unikała przedstawienia konkretnych dokumentów czy informacji lub nie odbierała korespondencji" – dodaje Chróstny.
UOKiK nałożył kary na Kruszwila (50 tys. zł), Marcina Dubiela (25 tys. zł), Maffashion (30 tys. zł), Pawła Malinowskiego (20 tys. zł), Marcina Malczyńskiego (10 tys. zł) i Marlenę Sojkę (4 tys. zł). Decyzje nie są prawomocne, a więc influencerom przysługuje odwołanie do sądu.
Nieudzielenie odpowiedzi to poważne naruszenie przepisów, które może skutkować karą finansową nawet do 50 mln euro. Urząd podkreśla, że influencerzy otrzymali kary za brak współpracy. Postępowania w sprawie nieprawidłowego oznaczania reklam wciąż trwają.


