W 2026 roku Brasswood Festival przechodzi metamorfozę. Od tegorocznej edycji wydarzenie koncentruje się na muzyce filmowej.
Program tegorocznej edycji jest konkretny i dobrze skrojony. Na sopockiej scenie zabrzmi muzyka z serialu „Stranger Things” w wykonaniu jej twórców — Kyle'a Dixona i Michaela Steina — oraz symfoniczna interpretacja ścieżki dźwiękowej z „Rodziny Addamsów” Marca Shaimana. Do tego jubileuszowy koncert zespołu Percival pod tytułem „Ćwierć wieku muzyki". Program uzupełniają bloki tematyczne: „Hollywood Stories", „European Spotlight" i „Polish Master Shots". Rezydentami festiwalu są Rebel Babel Film Orchestra i Polska Filharmonia Kameralna Sopot.
Wydarzenie odbędzie się 12 września 2026 roku w Operze Leśnej w Sopocie, jednej z najlepiej brzmiących plenerowych scen w Polsce. Rozmawiamy z dyrektorem artystycznym festiwalu, Łukaszem L.U.C. Rostkowskim.
Brasswood zaczynało jako festiwal world music i muzyki akustycznej, a teraz staje się międzynarodowym festiwalem muzyki filmowej. Która konkretna chwila – koncert, rozmowa, moment za granicą – sprawiła, że powiedziałeś sobie: „to jest właśnie to, czego szukałem przez siedem lat” ?
L.U.C. Myślę, że to był przedoscarowy koncert w muzyką do „Chłopów”. W jednej chwili poznałem Marka Ronsona, który wtedy prezentował muzykę do „Barbie a wcześniej do „A star is born, Martina Phibbsa, który robił muzykę do „Peaky Blinders” i „The Crown”, Anthony B. Willis, który wtedy zrobił muzykę do „Saltburn” a teraz do „Wichrowych Wzgórz”, Ludwika Gorransona od Sinners i wielu innych cholernie utalentowanych kompozytorów muzyki filmowej. Pomyślałem - o kurczę - moje życie chyba właśnie mocno się zmieniło. Poczułem, że wszedłem do innego świata. 22 lata pracy i eksperymentowania z gatunkami pomogło mi bardzo przy pracy w filmie. Zrozumiałem, że to jest prawdopodobnie mój nowy świat. Nie da się robić wszystkiego. Poświęcam teraz moje życie filmowi i muzyce filmowej. Specjalizuję się w tym podróżując po świecie i odwiedzając kolejne festiwale. Nie widzę sensu robić innego festiwalu. Tylko na tym się znam w tym pędzącym świecie. Wszystko inne byłoby teraz nieautentyczne.
Ścieżka dźwiękowa do „Chłopów” otworzyła Ci drzwi do światowych scen. Ile z tamtych doświadczeń weszło bezpośrednio w koncepcję Brasswood Soundtracks 2026?
Sporo. Pamiętam, że w Hollywood śmiali się, kiedy mówiłem, ze soundtrack do „Chłopów” to prawdopodobnie most carbon friendly soundtrack in the world. Nie użyliśmy przy nagrywaniu tej ścieżki ani jednego elektronicznego urządzenia napędzanego prądem. Czysta akustyczność. Tego jest wciąz sporo na Brasswood. Mnóstwo koncertów przepinkowych to szansa na posłuchanie prawdziwej, żywej muzyki bez zniekształcenia soundsystemów. Oczywiście jest tu też ta miłość i bliskość natury. Lasy dokoła Opery Leśnej zawsze będą mi się kojarzyć z „Chłopami”, bo chodziłem po tych ścieżkach z kilkumiesięcznym maluchem w nosidle i słuchałem audiobooka Chłopów pomiędzy sesjami kompozycyjnymi. Ale teraz oczywiście festiwal to już znacznie szersze spectrum. Będziemy mieć muzykę orkiestrową, ale też dużo muzyki elektronicznej jak chociażby Kyle Dixon i Michael Stein - oryginalni twórcy muzyki do „Stranger Things”, których właśnie ogłaszamy jako headlinerów.
Jako dyrektor artystyczny budujesz program dla innych twórców. Jak wygląda proces selekcji: czego szukasz w kompozytorze muzyki filmowej, żeby znalazł się w line up'ie festiwalu?
Nie skupiamy się tylko na soundtrackach opartych na drewnie i brassie jak mogłaby wskazywać nazwa. Oczywiście koncerty symfoniczne instrumentów klasycznych będą tu podstawą, ale wyróżnikiem jest raczej po prostu oryginalność, wyobraźnia, styl i piękno samej muzyki, która ma funkcjonować na naszym festiwalu też często bez ekranu.
Poprzednie edycje przyciągały fanów muzyki alternatywnej, elektronicznej, trip-hopu. Czy zmiana formatu na Soundtracks to rozszerzenie tej samej społeczności, czy świadoma decyzja o sięgnięciu po innego widza, np. miłośników kina?
Ostatecznie to poszerzenie spectrum. Myślę, że muzyka z 1670 czy z „Wiedźmina”, czy też właśnie ze „Stranger Things” czy „The Addams Family” to trochę bardziej ogólna grupa. Z drugiej strony - masz rację - może być, że to jednak węższa grupa kinomanów. Jednak jak wspominałem - nie dokonałem tej zmiany ze względu na próby ściągania innej publiczności. Myślę, że ostatecznie to Ci sami ludzie - otwarci, miłujący naturę i dobrą muzykę w klimatycznym miejscu.
Zmiany dokonałem głównie dlatego, że żyjemy w zalewie informacji i bodźców. Aby się wyróżnić trzeba się specjalizować. Najważniejsza jest dla mnie autentyczność. Wiem, że teraz tylko w tej dziedzinie jestem w stanie dać ludziom naprawdę najlepsze, wyselekcjonowane projekty, które oglądam podróżując po światowych festiwalach czy showcase'ach. Mam nadzieję, że ten program będzie głębokim przeżyciem dla odbiorców a samo połączenie muzyki filmowej z naturą, z Rebel Babel Film Orchestra i PFK Sopot oraz Operą Leśną czymś czego nie da się doświadczyć nigdzie indziej. Zapraszam do nas 12 września. Wkrótce kolejne ogłoszenia i niespodzianki. Dopiero się rozkręcamy!


![Łukasz L.U.C. Rostkowski: „Poświęcam teraz moje życie filmowi i muzyce filmowej” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_KAC_5723_f74cee28f0.jpg&w=1920&q=80)
