FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Świat

Ludzie biją się młotkiem po twarzy i nazywają to „selfcare”

Autor: Magda Chemicz
05-02-2026
Ludzie biją się młotkiem po twarzy i nazywają to „selfcare”
Ludzie biją się młotkiem po twarzy i nazywają to „selfcare”
fot. TikTok @meweld2

Mówi się, że coś pasuje jak pięść do nosa – w tym internetowym trendzie coś może pasować jak młotek do twarzy. Metalowy młotek. Czy ludzie oszaleli?

TikTok ma tendencję do normalizowania nienormalnych zachowań, a później banowania ich, gdy opinia publiczna zaczyna być przerażona. Wtedy z TikToka trendy przechodzą na przykład na X.

Kości jakoś się przecież zrastają

Pomysł nie wziął się znikąd. Według prawa Wolffa kość, jako tkanka żywa, reaguje na obciążenie, dostosowując się. Obciążona kość staje się mocniejsza i gęstsza, a nawet może zmieniać kształt. To dzięki temu możliwa jest regeneracja złamań, praca ortodontów i właśnie… looksmaxxing.

można modelować mięśniami, napięciem, postawą czy nawykami, a nie mikrourazami. Bo kość nie jest z gliny i nie rośnie tam, gdzie sobie wybierzemy – rośnie tam, gdzie musi, żeby się bronić. A uderzanie się w twarz, jedno z najdelikatniejszych miejsc w naszym ciele, nie jest najlepszym sposobem na zwiększenie tego wzrostu.

Piękno wymaga poświęceń

Looksmaxxing nie jest nową kategorią. Istnieją kursy, strony i poradniki pokazujące, jak dobrać fryzurę do twarzy czy krój ubrań do sylwetki, a także jak wyrzeźbić sobie szczękę i mięśnie na ciele. Co do zasady jest neutralnym, a nawet pozytywnym zjawiskiem – w końcu nie ma nic złego w dbaniu o zdrowie czy sylwetkę.

Problem pojawia się, gdy ludzie zaczynają mieć obsesję na punkcie swojego wyglądu. Looksmaxxing często wiąże się z zaburzeniami odżywiania, wycieńczaniem organizmu czy – jak w przypadku bonesmashingu – mechanicznymi uszkodzeniami ciała.

Bonesmashing po raz pierwszy pojawił się w czasie pandemii, w 2020 roku. Nic dziwnego, bo izolacja większości osób siadała na banię. Zyskał popularność w ramach różnych forów i grup związanych przede wszystkim z subkulturami inceli i manosfery. Praktykę tę promowali głównie jako sposób na poprawę wyglądu szczęki i kości policzkowych.

Lekarze i specjaliści w dziedzinie medycyny estetycznej podkreślają, że poprawa wyglądu twarzy, jeśli jest potrzebna, powinna być prowadzona pod okiem ortodontów lub chirurgów plastycznych. Istnieje bowiem wiele bezpieczniejszych, a także bardziej efektywnych terapii estetycznych.

Hardmaxxing

Looksmaxxing dzieli się ze względu na stopień zaawansowania na „soft" i „hard". Mianem softmaxxingu określane są proste, nieinwazyjne zabiegi, w tym podstawowa higiena (mycie zębów), nauka dbania o zarost i sposoby na usuwanie włosów na ciele. Najbardziej ekstremalną praktyką w tej kategorii jest mewing, czyli specjalne ćwiczenia języka mające poprawiać wygląd żuchwy.

Druga kategoria nie jest tak przyjemna. Pod hardmaxxing poza kruszeniem kości podpada użycie sterydów, operacje plastyczne, usuwanie żeber, głodzenie się i wybielanie skóry.

Bonesmashing to tylko jeden z objawów szerszego problemu – obsesji na punkcie wyglądu, napędzanej przez algorytmy mediów społecznościowych. W świecie, gdzie każdy selfie może zostać porównany z tysiącami wyidealizowanych twarzy, granica między dbaniem o siebie a szkodzeniem sobie zaciera się coraz bardziej.

FacebookInstagramTikTokX