Nowa australijska animacja dla dorosłych dzieli opinię publiczną i zbiera nagrody. Lektura obowiązkowa dla fanów „Ricka i Morty’ego” i „Pory na przygodę”.
Gdy dostaliśmy maila, o treści „Mam poczucie, że Wasi czytelnicy to absolutny target tego filmu”, a tytuł brzmiał „Lesbijska księżniczka z kosmosu” to musieliśmy pochylić się nad nową produkcją.
„Introwertyczna, zamknięta w sobie kosmiczna księżniczka Saira dostaje kosza od swojej dziewczyny – pełnej energii i odważnej łowczyni nagród. Saira pewnie spędziłaby następne dni, płacząc w komnacie, gdyby nie to, że jej była zostaje porwana przez grupę Uciskanych Białych Heterobcych, którzy wymagają osobliwego okupu”, czytamy w opisie filmu.
Możesz uratować świat, ale najpierw musisz wyjść z domu
Hasło reklamowe kładzie nacisk na największą przeszkodę, jaką napotyka Saira – fobię społeczną. Bo ta historia, stworzona na kanwie homonormatywności, opowiada tak naprawdę o problemach, z którymi może mierzyć się każdy.
Z fobią społeczną mierzy się – zależnie od badań – 7-12% światowej populacji, głównie kobiet. Codzienne, społeczne interakcje wydają im się być prawie niewykonalne, a gdy już do nich dochodzi, wymagają solidnego odreagowania.
Dlatego gdy Saira musi opuścić swój kokon i udać się w podróż w nieznane (a przy okazji nauczyć się walczyć i prowadzić statki kosmiczne), największym problemem są dla niej rozmowy z ludźmi.

To nie pierwsza queerowa kreskówka o wielkiej popularności
Współczesne kreskówki coraz śmielej pokazują homoerotyczne napięcia i pełnoprawne relacje romantyczne, traktując je nie jako dodatek, ale naturalny element świata przedstawionego.
„Pora na przygodę!” to kultowa animacja z drugiej dekady XXI wieku, w której dwie damskie postacie – Królewna Balonowa i Marcelina Królowa Wampirów – długo funkcjonują w relacji opartej na niedopowiedzeniach i emocjonalnych spojrzeniach, aż w końcu zostaje ona potwierdzona. Cała siła relacji polega na tym, że nie jest wymuszona, tylko wynikająca z ich wspólnej historii.
„She-ra i księżniczki mocy” idzie o krok dalej, bo homoromantyczną relację stawia w samym centrum akcji. Związek Adory, damskiej wersji He-Mana i humanoidalnej kotki Catry jest intensywny, dramatyczny i romantyczny, a jego energia bywa wręcz elektryzująca, bo łączy miłość z konfliktem, rywalizacją i pragnieniem bycia zauważoną.
Wreszcie „Sowi dom”, bijący rekordy popularności i pokazujący lesbijski romans w bardzo normalnym świetle – relacja między dziewczynami przypomina klasyczny szkolny romans. Mimo to wątek w kilku krajach został uznany za na tyle kontrowersyjny, że został poddany cenzurze.
A ta księżniczka nie mogła być „normalna”? Musi być lesbijska?
Film, mimo 4 nagród i 5 nominacji nie ma niesamowicie wysokich ocen na platformach filmowych. W sekcji komentarzy aż roi się od osób o poglądach anty-lgbtq+, którym zdarza się nawet przyznać wprost, że nie oglądały produkcji.
Na tych, którzy przed wydaniem werdyktu konsumują oceniane medium, „Lesbijska księżniczka z kosmosu” czeka w kinach od 13 lutego.
