Stumilowy Las zamienia się w mroczny gąszcz, a sam niedźwiadek zrobi teraz karierę w horrorze. Kto za tym stoi?
Kubuś Puchatek, przyjazny miś, którego wszyscy pamiętamy z dzieciństwa, wraca do nas w odświeżonej odsłonie - dla dorosłych już fanów. Stumilowy Las zamienia się w mroczny gąszcz, a sam niedźwiadek zrobi teraz karierę w horrorze. Razem z Prosiaczkiem zagrają w nowym slasherze, na widok których nawet największym twardzielom zmrozi się krew w żyłach. „Kubuś Puchatek: Krew i Miód" w reżyserii Rhys Frake-Waterfield to historia bezdusznych zabójców, którzy zamordują nawet niewinnego człowieka.

Waterfield podczas wywiadu w brytyjskim serwisie „Metro" wyjaśnił, czemu akurat wybrał do swojego filmu niegroźne jak dotąd postaci z dziecięcych bajek:
Kiedyś taka sytuacja nie miałaby prawa się zdarzyć, jednak od tego roku Disney stracił wyłączne prawa do obu postaci. Oznacza to, że wizerunek kultowego Puchatka i Prosiaczka może być dowolnie interpretowany i modyfikowany przez różnych twórców. Czy to w przyszłości będzie skutkowało tym, że postacie wykreowane przez A. A. Milnego już nie będą kojarzone z niezdarnymi, pełnymi wdzięku i ciepła bohaterami dziecięcych bajek?
Reżyserowi na pewno trzeba oddać fakt, że jest to świeże podejście w świecie horrorów. Duchy oraz wilkołaki mimo, że wciąż dla wielu osób przerażające, nikogo już raczej nie zaskoczą. Postaci z bajek w straszliwej, diabelskiej wersji są na pewno kontrowersyjne i budzą mieszane uczucia.
/tekst Zofia Wronecka/


